Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 11 listopada 2013

WSIADANIE NA KONIA


Każdy jeździec powinien być dla swojego wierzchowca „kierowcą”, przewodnikiem, nauczycielem, trenerem, partnerem „do rozmowy”, osobą prowadzącą „w tańcu”. Tymczasem z tego co obserwuję, wielu z nich jest tylko biernym pasażerem, próbującym spełniać rolę „pilota”. Przekazują oni zazwyczaj minimum informacji swojemu podopiecznemu: „jedź”, „skręć w prawo”, „skręć w lewo”, „stój”. Brak roli przewodnika widać już często przy wsiadaniu człowieka na konia. Jakże często widywałam scenki pt: „jak to zrobić, żeby zdążyć wskoczyć na wierzchowca i zaciągnąć wodze, zanim ten zdoła maksymalnie się rozpędzić?”. Czy możecie sobie wyobrazić kierowcę wsiadającego zawsze do rozpędzonego już pojazdu? Kierowca musi dostosować prędkość swojego pojazdu do wykonywanych manewrów, w tym „stój” przy wsiadaniu. Inny przykład to partner w tańcu goniący za swoją partnerką, by ją wziąć w ramiona i stworzyć duet. Albo wyobraźcie sobie taniec z kimś, kto się wyrywa i robi wszystko, by uniknąć lekcji tańca? Koń powinien „pozwolić” jeźdźcowi wsiąść na siebie i spokojnie stać, aż nie otrzyma sygnału proszącego, by ruszył. Jeżeli scenariusz jest inny, to trzeba nauczyć zwierzę prawidłowego zachowania. Trzeba pomyśleć, „poszukać” jakiegoś sposobu, przećwiczyć różne warianty nauki, ale na pewno nie zostawiać w obecnym stanie. 

Miałam ostatnio trening z nową znajomą, początkującym jeźdźcem na klaczy z opisanym wyżej problemem. Zwierzę nie tylko się wierci przy wsiadaniu, ale zachowuje się tak, jakby był to ostatni moment, by uciec od człowieka i uniknąć jazdy. Kiedy obserwowałam inną osobę wsiadającą na tą klacz, to zwierzę osiągnęło takie tempo marszu, że jeździec nie miał już szansy ani wsiąść na nią, ani zejść ze strzemienia. Ostatecznie druga osoba musiała złapać i przytrzymać konia. Spodziewałam się, że obserwowany jeździec będąc już na siodle zwolni i wyreguluje tempo, ale się myliłam. Ucząc nową koleżankę, musiałam jej wytłumaczyć, że mimo braku wiedzy musi nauczyć klacz, by ta grzecznie stała przy wsiadaniu na grzbiet. Zwierzę pokazało swój brak chęci do współpracy kręcąc niezliczoną ilości małych, nerwowych kółek. Pracę zaczęłyśmy od tego, że Magda (imię zmyślone) szła obok klaczy trzymając ją za wodze i namawiała ją do zatrzymania się. Zapierając się ciałem i coraz wolniej idąc sugerowała zwierzęciu, by zwolniło tempo marszu. Przytrzymując i puszczając wodze wyegzekwowała zatrzymanie, a przesuwając delikatnie wędzidło w pysku nie dopuściła, by podopieczna oparła się o wodze. Tu osiągnęłyśmy sukces dość szybko. Gdy klacz już stała, Magda zbierała wodze nad kłębem szykując się do wsiadania. Jeżeli koń się ruszył wracała do wyciszania i ponownego zatrzymania go. Po paru próbach wierzchowiec zaakceptował zbieranie wodzy i wkładaną lewą nogę Magdy w strzemię. Nie osiągnęłyśmy jednak pełnego sukcesu. Bywało, że Magda musiała poskakać z nogą w strzemieniu za odsuwającym się w bok „pojazdem” zanim grzecznie stanął. Zdarzało się, że musiał wsiąść na grzbiet podczas, gdy klacz ruszyła do przodu. Starałyśmy się podzielić naukę stania przy wsiadaniu na etapy i każdą pozytywną reakcje klaczy nagrodzić. Magda wspinała się na przykład na strzemieniu w górę i jeżeli koń stał, nie przekładała nogi przez siodło, tylko schodziła na ziemie i nagradzała zwierzę. Nie możliwym jest uzyskanie całkowitego efektu na jednej sesji szkoleniowej. Nie można oczekiwać, że każdy koń zareaguje tak samo na nasze metody szkoleniowe. Nie mogę się jednak zgodzić z opiniami komentującymi moje poczynania, według których szkoda mojego zachodu, bo zwierzę niczego się już nie nauczy skoro całe życie kręciła się przy wsiadaniu. Byłam świadkiem, jak pewna amazonka poświęcając wiele godzin cierpliwej pracy, wyciszyła bardzo nerwowego konia z wieloma fatalnymi nawykami. Nauczyła go stać wsiadając na grzbiet z jego prawej strony. Sama nigdy nie wsiadła z lewej, ale osoba, która kupiła wierzchowca pracowała z nim, już bez problemów, w tradycyjny sposób.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

NA "PATRONITE" - PASAŻ

NA "PATRONITE" - PASAŻ
Zastanawiasz się, dlaczego Twój koń ma problem z wykonaniem pasażu. Prosisz o pomoc lepszych od siebie jeźdźców albo instruktorów, jednak ich wysiłki idą na marne. Wydaje się być logicznym konieczność przytrzymania na wodzach konia do wykonania tej figury. Jednak jedynym efektem takiego działania wodzami oraz działania dosiadem, ostrogami i batem dla podtrzymania kłusa i nadania rytmu, jest zdecydowany bunt zwierzęcia. Zastanawiasz się co jest przyczyną. Należy ją znaleźć, żeby móc problem rozwiązać. I to jest kolejny problem: jak znaleźć ową przyczynę? Może wspólnie znajdziemy. Zapraszam do współpracy.

NA "PATRONITE" PÓŁ-PARADA

NA "PATRONITE" PÓŁ-PARADA
Zastanawia mnie to czy takie " branie konia na kontakt" jest po prostu pół-paradą? Nie, to jak określiłaś „branie konia na kontakt”, to nie jest pół-parda. Na kontakcie powinno się pracować przez cały czas przebywania na końskim grzbiecie. Natomiast pół-parada jest swego rodzaju „ostrzeżeniem” dla wierzchowca: „uwaga, za chwilę o coś cię poproszę”.

DZIEŃ Z „POGOTOWIEM JEŹDZIECKIM”

DZIEŃ Z „POGOTOWIEM JEŹDZIECKIM”
„Piszę z pytaniem,........ bardzo chciałabym poznać lepiej twój sposób szkolenia jeźdźców i koni, czy jest jakaś możliwość bym mogła....... uczestniczyć w prowadzonych przez Ciebie lekcjach ? Mam dwie chętne ręce do pomocy i jeśli jest jakaś możliwość bym mogła się czegoś nowego nauczyć to bardzo chętnie podejmę się takiej możliwości....” Jakiś czas temu odezwała się czytelniczka mojego bloga z takim właśnie pytaniem. Ale dopiero teraz „rozmowa” z nią natchnęła mnie do nowego pomysłu. Sposób pracy z wierzchowcami jaki propaguję dla wielu jeźdźców jest zupełną i często niezrozumiałą nowością. Jednak człowiek jest z natury ciekawskim „stworzeniem”. Myślę, że wśród jeźdźców, którzy trafiają na łamy mojego bloga jest wielu ciekawskich. Nie znaczy to, że od razu chcieliby zacząć trenować nowy sposób jazdy. Mam taką ofertę: proponuję chętnym dzień z „Pogotowiem jeździeckim”. Każdy mój dzień w stajni to praca z 4/5 końmi. Są to treningi m.in. dzieci na kucu, praca z końmi na lonży, praca wierzchem. Chętna osoba będzie mogła przyjrzeć się mojej pracy. Odpowiem na wszystkie pytania. Pokażę propagowany przeze mnie dosiad. Wskażę różnice w tym dosiadzie i dosiadzie jeźdźca, jeżeli zdecyduje się on wsiąść na wierzchowca. W zakładce: „współpraca” będę na bieżąco informowała o możliwych terminach takiej współpracy. Kontakt: pogotowie_jezdzieckie@wp.pl

Pogotowie jeździeckie

List od czytelniczki

List od czytelniczki
"Koń jest partnerem", "poproście konia", "współpracujcie"... Tak rzadko się to słyszy w polskich szkółkach. Moja przygoda z jeździectwem trwa od ok. 4 lat, choć jest bardzo nieregularna i nie przynosi takiej radości, jakiej się spodziewałam, ze względu na to, że nie umiem znaleźć dobrego instruktora, szkółki. Dlatego szukam miejsca, w którym ktoś pokazałby mi jak wspaniałe są konie, a także uświadomił, pokazał, wyjaśnił w kwestiach anatomii, psychiki, mechaniki ruchu, zachowań konia. Kogoś, kto mógłby mi pokazać, że można jeździć bez szkody, a nawet lepiej - z pożytkiem - również dla koni.  Nie oczekuje klubu z profesjonalnym trenerem, ani stanięcia na podium w zawodach (choć nie twierdzę, że jest to coś złego). Po prostu chcę zrozumieć konie, ich zachowania, żeby nauczyć się współpracy w harmonii, opartej na wzajemnym porozumieniu i szacunku... Chcę nauczyć się ich słuchać i z nimi "rozmawiać". Dużo uczę się sama - czytam artykuły, blogi, książki, oglądam filmiki, obserwuję treningi. Jednak mam sporo pytań, problemów, lęków, popełniam mnóstwo błędów. Ale mam też w sobie pasję, miłość i empatię dla koni. I chęci. Bo ja naprawdę chcę.  Niestety z każdą stajnią coraz bardziej się rozczarowuję. Wiele razy słyszałam, że coś się robi "bo tak" albo "skoro nie chcesz użyć bata to nie pojeździsz". Tylko że ja nie chcę jeździć za wszelką cenę... Pragnę się rozwijać, ale jeżdżąc w sposób wymuszany cierpieniem - cofam się. Nie chcę, żeby koń wykonywał moje polecenia ze strachu czy bólu. Moim marzeniem jest współpraca z końmi, oparta na wzajemnym szacunku i porozumieniu. Śląsk, okolice Katowic.  (w promieniu do ok. 30km) Kontakt: pogotowie_jezdzieckie@wp.pl