Szukaj na tym blogu

wtorek, 1 kwietnia 2014

COFANIE NA KONIU


Wielu jeźdźców bierze sobie za punkt honoru, by posiadać umiejętność „włączania wstecznego biegu” na koniu. Nawet Ci, którym nie najlepiej wychodzi jazda do przodu na wierzchowcu, koniecznie chcą umieć zmusić podopiecznego do zrobienia paru kroków do tyłu. Zazwyczaj po wygłoszonym komentarzu „ten koń znakomicie umie się cofać” człowiek taki, zaczyna ciągnąć zwierzę za pysk wypychając przy tym swoje nogi maksymalnie do przodu i wciska pośladki w siodło. Oczywiście, że po takim „sygnale” wierzchowiec wycofa się do tyłu, głównie po to, by ulżyć swoim kącikom ust i uciec od bólu zadawanego wędzidłem. Takich „pomocy” zwierzę nigdy nie potraktuje jako prośby o ruch do tyłu. Możliwość cofnięcia się, przy nacisku wędzidła, zwierzę będzie traktowało jako przyzwolenie opiekuna na ucieczkę przed owym bólem. Przy takim cofaniu postawa zwierzęcia będzie fatalna. Jego grzbiet będzie mocno wklęśnięty, a głowa u jednych będzie zadarta maksymalnie do góry, u innych maksymalnie schowana pod szyję z brodą „przyklejoną” do klatki piersiowej. U jednych i u drugich pysk konia będzie otwarty w reakcji na silny, zadający ból nacisk wędzidła na kąciki ust i dolną szczękę. 


Prawidłowo wykonane ćwiczenie cofania na koniu, uczy zwierzę podstawiać zad i budować koci grzbiet. Prawidłowo wykonane ćwiczenie jest jakby „ruchem do przodu”, bo pomoce egzekwujące ten ruch są sygnałami podganiającymi zad. Żeby zrozumieć dalszą część mojego wywodu przeczytajcie proszę wpis: „Głową w mur”. Przytoczę tu najważniejszy fragment: „…Gdybyście postawili konia przed murem tak, by oparł się o niego nosem, a potem zaczęli podganiać zad, to zwierzę nie mogąc ruszyć się do przodu szybciej zrozumiałoby, że ma podejść tylnymi nogami pod brzuch, wygiąć grzbiet w „koci” i oprzeć się o ścianę czołem. Spróbujcie podczas jazdy stworzyć taki mur z wędzidła. Poćwiczcie na szeroko rozstawionych wodzach. Nie przyciągajcie „muru” do siebie, nie „wciskajcie” koniowi w gardło, „nie wciągajcie mu na głowę”, tylko „zatrzymajcie w miejscu”. Równocześnie działajcie łydkami, pukając nimi nieprzerwanie w boki wierzchowca…” Przygotowując „swój pojazd” do wycofania się jeździec musi stworzyć z pomocy hamujących właśnie swego rodzaju mur „przed” koniem. Siedząc na grzbiecie zatrzymanego konia, człowiek musi zaprzeć się ciałem (zob. CIĘŻKA OPONA) i mięśniami brzucha (zob. POŁYKANIE JABŁKA), zwiększyć swój ciężar w strzemionach (zob. CIĘŻAR JEŹDŹCA W STRZEMIONACH, JAKO POMOC W PRACY Z KONIEM), napiąć „wodze z wyobraźni” (zob. WODZE Z WYOBRAŹNI) i na oddanych rękach (zob. SPRĘŻYNA) „zatrzymać wędzidło”. Inaczej mówiąc, nie pozwolić by wędzidło „ruszyło do przodu”, gdy pukające łydki jeźdźca będą podganiały zad zwierzęcia. Reagując na takie właśnie sygnały opiekuna, koń podstawi swoje tylne nogi mocno pod brzuch, wygnie grzbiet w „koci”, a nie mogąc ruszyć do przodu „odbije się” od naszej ściany jak piłka i cofnie się. Wierzchowiec będzie stawiał kroki w tył tak długo, jak długo nasze łydki będą pukać i „napychać” go na „nienaruszalny mur”. Do takich „informacji” proszących zwierzę o ruch do tyłu, jeździec może dołączyć „wytyczne” określające dokładnie „ścieżkę”, po której koń ma się poruszać. Wówczas nasze łydki wraz z sygnałami podganiającymi muszą prosić zwierzę o przestawianie i właściwe ustawienie zadu, by nie „uciekał” na boki. Żeby zakończyć ćwiczenie i wyegzekwować zatrzymanie się konia, jeździec musi zminimalizować intensywność „napychania pojazdu” na mur. Łydki człowieka nie mogą jednak przestać w ogóle pracować, jeżeli chce on utrzymać niezmienioną pozycję końskich nóg, pracujących pod brzuchem zwierzęcia. Teraz, by poprosić wierzchowca o ruch do przodu, „pozwalamy” by stworzony przez nas „mur”, „sunął” tuż przed koniem w równym i określonym przez nas tempie.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

NA "PATRONITE" - PASAŻ

NA "PATRONITE" - PASAŻ
Zastanawiasz się, dlaczego Twój koń ma problem z wykonaniem pasażu. Prosisz o pomoc lepszych od siebie jeźdźców albo instruktorów, jednak ich wysiłki idą na marne. Wydaje się być logicznym konieczność przytrzymania na wodzach konia do wykonania tej figury. Jednak jedynym efektem takiego działania wodzami oraz działania dosiadem, ostrogami i batem dla podtrzymania kłusa i nadania rytmu, jest zdecydowany bunt zwierzęcia. Zastanawiasz się co jest przyczyną. Należy ją znaleźć, żeby móc problem rozwiązać. I to jest kolejny problem: jak znaleźć ową przyczynę? Może wspólnie znajdziemy. Zapraszam do współpracy.

NA "PATRONITE" PÓŁ-PARADA

NA "PATRONITE" PÓŁ-PARADA
Zastanawia mnie to czy takie " branie konia na kontakt" jest po prostu pół-paradą? Nie, to jak określiłaś „branie konia na kontakt”, to nie jest pół-parda. Na kontakcie powinno się pracować przez cały czas przebywania na końskim grzbiecie. Natomiast pół-parada jest swego rodzaju „ostrzeżeniem” dla wierzchowca: „uwaga, za chwilę o coś cię poproszę”.

DZIEŃ Z „POGOTOWIEM JEŹDZIECKIM”

DZIEŃ Z „POGOTOWIEM JEŹDZIECKIM”
„Piszę z pytaniem,........ bardzo chciałabym poznać lepiej twój sposób szkolenia jeźdźców i koni, czy jest jakaś możliwość bym mogła....... uczestniczyć w prowadzonych przez Ciebie lekcjach ? Mam dwie chętne ręce do pomocy i jeśli jest jakaś możliwość bym mogła się czegoś nowego nauczyć to bardzo chętnie podejmę się takiej możliwości....” Jakiś czas temu odezwała się czytelniczka mojego bloga z takim właśnie pytaniem. Ale dopiero teraz „rozmowa” z nią natchnęła mnie do nowego pomysłu. Sposób pracy z wierzchowcami jaki propaguję dla wielu jeźdźców jest zupełną i często niezrozumiałą nowością. Jednak człowiek jest z natury ciekawskim „stworzeniem”. Myślę, że wśród jeźdźców, którzy trafiają na łamy mojego bloga jest wielu ciekawskich. Nie znaczy to, że od razu chcieliby zacząć trenować nowy sposób jazdy. Mam taką ofertę: proponuję chętnym dzień z „Pogotowiem jeździeckim”. Każdy mój dzień w stajni to praca z 4/5 końmi. Są to treningi m.in. dzieci na kucu, praca z końmi na lonży, praca wierzchem. Chętna osoba będzie mogła przyjrzeć się mojej pracy. Odpowiem na wszystkie pytania. Pokażę propagowany przeze mnie dosiad. Wskażę różnice w tym dosiadzie i dosiadzie jeźdźca, jeżeli zdecyduje się on wsiąść na wierzchowca. W zakładce: „współpraca” będę na bieżąco informowała o możliwych terminach takiej współpracy. Kontakt: pogotowie_jezdzieckie@wp.pl

Pogotowie jeździeckie

List od czytelniczki

List od czytelniczki
"Koń jest partnerem", "poproście konia", "współpracujcie"... Tak rzadko się to słyszy w polskich szkółkach. Moja przygoda z jeździectwem trwa od ok. 4 lat, choć jest bardzo nieregularna i nie przynosi takiej radości, jakiej się spodziewałam, ze względu na to, że nie umiem znaleźć dobrego instruktora, szkółki. Dlatego szukam miejsca, w którym ktoś pokazałby mi jak wspaniałe są konie, a także uświadomił, pokazał, wyjaśnił w kwestiach anatomii, psychiki, mechaniki ruchu, zachowań konia. Kogoś, kto mógłby mi pokazać, że można jeździć bez szkody, a nawet lepiej - z pożytkiem - również dla koni.  Nie oczekuje klubu z profesjonalnym trenerem, ani stanięcia na podium w zawodach (choć nie twierdzę, że jest to coś złego). Po prostu chcę zrozumieć konie, ich zachowania, żeby nauczyć się współpracy w harmonii, opartej na wzajemnym porozumieniu i szacunku... Chcę nauczyć się ich słuchać i z nimi "rozmawiać". Dużo uczę się sama - czytam artykuły, blogi, książki, oglądam filmiki, obserwuję treningi. Jednak mam sporo pytań, problemów, lęków, popełniam mnóstwo błędów. Ale mam też w sobie pasję, miłość i empatię dla koni. I chęci. Bo ja naprawdę chcę.  Niestety z każdą stajnią coraz bardziej się rozczarowuję. Wiele razy słyszałam, że coś się robi "bo tak" albo "skoro nie chcesz użyć bata to nie pojeździsz". Tylko że ja nie chcę jeździć za wszelką cenę... Pragnę się rozwijać, ale jeżdżąc w sposób wymuszany cierpieniem - cofam się. Nie chcę, żeby koń wykonywał moje polecenia ze strachu czy bólu. Moim marzeniem jest współpraca z końmi, oparta na wzajemnym szacunku i porozumieniu. Śląsk, okolice Katowic.  (w promieniu do ok. 30km) Kontakt: pogotowie_jezdzieckie@wp.pl