Szukaj na tym blogu

czwartek, 15 maja 2014

"KONTAKT" Z KONIEM


Prawie każdy jeździec słyszał, że podczas jazdy wierzchem trzeba pracować z koniem na kontakcie. „Złap kontakt”, „jedź na kontakcie”, to zwroty bardzo często używane przez instruktorów, trenerów i samych adeptów sztuki jeździeckiej. Niewiele osób chyba jednak zdaje sobie sprawę z tego, co to oznacza, a to dlatego, że również bardzo niewiele osób potrafi wytłumaczyć, na czym polega taki kontakt z wierzchowcem. Faktem jest, iż sam „kontakt” jak i wytłumaczenie, co jest jego istotą, nie jest prostą sprawa. Często ludzie chcąc jeździć na kontakcie skracają mocno wodze, przyciągają do siebie i jeżeli potrafią utrzymać je tak napięte, jeżeli zwierzę nie zdoła ich im wyrwać, to są pewni sukcesu. Ich euforie potęguje sytuacja, kiedy wierzchowiec („uciekając” przed bólem) zegnie głowę w dół na tyle mocno, by jego broda znalazła się jak najbliżej jego klatki piersiowej. Wówczas to niejeden jeździec jest przekonany nie tylko o tym, iż jeździ na kontakcie, dodaje do tego stwierdzenie: „mój koń jest miękki w pysku”. Przeganaszowany koń, ze schowanym głęboko pod ganasze pyskiem, nie ciągnie za wodze i brak dużego ciężaru na rękach daje podstawy człowiekowi do wysuwania takich twierdzeń. Do tego wszystkiego tak „złamany” wierzchowiec „kręcąc mordą” próbuje wypchnąć przy pomocy języka uciążliwe wędzidło. Dla wielu jeźdźców niestety oznacza to tylko tyle, że koń „żuje wędzidło”, co jak twierdzą, jest bardzo pożądanym objawem. Nie wiem skąd się wzięło przekonanie, że wierzchowce powinny „rzuć wędzidło”. Mam pewne podejrzenia, ale o tym może innym razem.


Czym więc jest kontakt z koniem podczas wspólnej jazdy? Jest to zamknięty krąg zależnych od siebie i współdziałających poczynań jeźdźca i konia. Jeżeli zamknięty, to trudno się zdecydować, od czego zacząć tłumaczenie tych zależności. Myślę, że od aktywnego dosiadu jeźdźca. Siedząc głęboko w siodle (zob. GŁĘBOKIE SIEDZENIE W SIODLE) i stojąc pewnie, w równowadze w strzemionach, człowiek rozciąga mięśnie pleców (zob. WODZE Z WYOBRAŹNI, PRZYKURCZONE CIAŁO JEŹDŹCA) „wciąga” mięśnie brzucha (zob. POŁYKANIE JABŁKA), a przede wszystkim zapiera się ciałem (zob. CIĘŻKA OPONA), by „namówić” podopiecznego do dostosowania się do wyznaczonego przez nas tempa danego ruchu. Jeździec, przy takim dosiadzie, „oddaje” ręce wraz z wodzami „do dyspozycji” podopiecznemu. Nie oznacza to wcale, że wodze luźno zwisają, chodzi tu o wysunięty do przodu sposób „niesienia” naszych rąk, z luźno opuszczonymi ramionami, „otwartymi” pachami i z lekko zgiętymi łokciami. Naciągnięte mocno w dół nogi jeźdźca (zob. ZWISAJĄCE UDA) „oplatają” zwierzę jak nasze ręce, gdy chcemy kogoś objąć, by czule przytulić. Nasze łydki, które dzięki takiej pozycji nóg nie tracą ani na chwilę kontaktu z bokami kłody konia, intensywnie pracują prosząc zwierzę o energiczny, wyraźnie pchający ruch tylnymi nogami (zob. ZAWSZE POD GÓRKĘ). Wyobraźcie sobie teraz, że ta siła, czy też energia płynąca z intensywnie pracującego zadu konia jest jak rwący strumyk, który docierając do swobodnego przodu zwierzęcia „prowokuje” go do pociągnięcia wszystkiego, co zostało zanurzone w jego nurcie. Tym czymś jest wędzidło trzymane naszymi „oddanymi” rękoma. Zwierzę napina je na tyle, by delikatnie, dolną szczęką ciągnąć „pasażera”, poprzez wodze za ręce (zob. WĘDZIDŁO W KOŃSKIM PYSKU). Efekt, jaki się wówczas czuje, można porównać do trzymania się za ręce dwóch osób stojących do siebie przodem, gdzie każda z nich delikatnie odchyla się do tylu. „Połączeni” tak, utrzymują się wzajemnie w równowadze, na wyciągniętych do przodu rękach. Żadna z tych osób nie próbuje przyciągnąć drugiej do siebie, ani nie odpuszcza uchwytu, by partner nie stracił równowagi i nie upadł do tyłu. Dzięki takiemu „trzymaniu się za ręce”, opartemu na pewnym zaufaniu, człowiekowi dużo łatwiej jest „zaprzeć się ciałem”, które ma być pomocą „regulującą” tempo partnera. I koło się zamyka. Kto zrozumiał, ręka do góry.

Przeczytaj również: Jeździć "na kontakcie"


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

NA "PATRONITE" - PASAŻ

NA "PATRONITE" - PASAŻ
Zastanawiasz się, dlaczego Twój koń ma problem z wykonaniem pasażu. Prosisz o pomoc lepszych od siebie jeźdźców albo instruktorów, jednak ich wysiłki idą na marne. Wydaje się być logicznym konieczność przytrzymania na wodzach konia do wykonania tej figury. Jednak jedynym efektem takiego działania wodzami oraz działania dosiadem, ostrogami i batem dla podtrzymania kłusa i nadania rytmu, jest zdecydowany bunt zwierzęcia. Zastanawiasz się co jest przyczyną. Należy ją znaleźć, żeby móc problem rozwiązać. I to jest kolejny problem: jak znaleźć ową przyczynę? Może wspólnie znajdziemy. Zapraszam do współpracy.

NA "PATRONITE" PÓŁ-PARADA

NA "PATRONITE" PÓŁ-PARADA
Zastanawia mnie to czy takie " branie konia na kontakt" jest po prostu pół-paradą? Nie, to jak określiłaś „branie konia na kontakt”, to nie jest pół-parda. Na kontakcie powinno się pracować przez cały czas przebywania na końskim grzbiecie. Natomiast pół-parada jest swego rodzaju „ostrzeżeniem” dla wierzchowca: „uwaga, za chwilę o coś cię poproszę”.

DZIEŃ Z „POGOTOWIEM JEŹDZIECKIM”

DZIEŃ Z „POGOTOWIEM JEŹDZIECKIM”
„Piszę z pytaniem,........ bardzo chciałabym poznać lepiej twój sposób szkolenia jeźdźców i koni, czy jest jakaś możliwość bym mogła....... uczestniczyć w prowadzonych przez Ciebie lekcjach ? Mam dwie chętne ręce do pomocy i jeśli jest jakaś możliwość bym mogła się czegoś nowego nauczyć to bardzo chętnie podejmę się takiej możliwości....” Jakiś czas temu odezwała się czytelniczka mojego bloga z takim właśnie pytaniem. Ale dopiero teraz „rozmowa” z nią natchnęła mnie do nowego pomysłu. Sposób pracy z wierzchowcami jaki propaguję dla wielu jeźdźców jest zupełną i często niezrozumiałą nowością. Jednak człowiek jest z natury ciekawskim „stworzeniem”. Myślę, że wśród jeźdźców, którzy trafiają na łamy mojego bloga jest wielu ciekawskich. Nie znaczy to, że od razu chcieliby zacząć trenować nowy sposób jazdy. Mam taką ofertę: proponuję chętnym dzień z „Pogotowiem jeździeckim”. Każdy mój dzień w stajni to praca z 4/5 końmi. Są to treningi m.in. dzieci na kucu, praca z końmi na lonży, praca wierzchem. Chętna osoba będzie mogła przyjrzeć się mojej pracy. Odpowiem na wszystkie pytania. Pokażę propagowany przeze mnie dosiad. Wskażę różnice w tym dosiadzie i dosiadzie jeźdźca, jeżeli zdecyduje się on wsiąść na wierzchowca. W zakładce: „współpraca” będę na bieżąco informowała o możliwych terminach takiej współpracy. Kontakt: pogotowie_jezdzieckie@wp.pl

Pogotowie jeździeckie

List od czytelniczki

List od czytelniczki
"Koń jest partnerem", "poproście konia", "współpracujcie"... Tak rzadko się to słyszy w polskich szkółkach. Moja przygoda z jeździectwem trwa od ok. 4 lat, choć jest bardzo nieregularna i nie przynosi takiej radości, jakiej się spodziewałam, ze względu na to, że nie umiem znaleźć dobrego instruktora, szkółki. Dlatego szukam miejsca, w którym ktoś pokazałby mi jak wspaniałe są konie, a także uświadomił, pokazał, wyjaśnił w kwestiach anatomii, psychiki, mechaniki ruchu, zachowań konia. Kogoś, kto mógłby mi pokazać, że można jeździć bez szkody, a nawet lepiej - z pożytkiem - również dla koni.  Nie oczekuje klubu z profesjonalnym trenerem, ani stanięcia na podium w zawodach (choć nie twierdzę, że jest to coś złego). Po prostu chcę zrozumieć konie, ich zachowania, żeby nauczyć się współpracy w harmonii, opartej na wzajemnym porozumieniu i szacunku... Chcę nauczyć się ich słuchać i z nimi "rozmawiać". Dużo uczę się sama - czytam artykuły, blogi, książki, oglądam filmiki, obserwuję treningi. Jednak mam sporo pytań, problemów, lęków, popełniam mnóstwo błędów. Ale mam też w sobie pasję, miłość i empatię dla koni. I chęci. Bo ja naprawdę chcę.  Niestety z każdą stajnią coraz bardziej się rozczarowuję. Wiele razy słyszałam, że coś się robi "bo tak" albo "skoro nie chcesz użyć bata to nie pojeździsz". Tylko że ja nie chcę jeździć za wszelką cenę... Pragnę się rozwijać, ale jeżdżąc w sposób wymuszany cierpieniem - cofam się. Nie chcę, żeby koń wykonywał moje polecenia ze strachu czy bólu. Moim marzeniem jest współpraca z końmi, oparta na wzajemnym szacunku i porozumieniu. Śląsk, okolice Katowic.  (w promieniu do ok. 30km) Kontakt: pogotowie_jezdzieckie@wp.pl