Szukaj na tym blogu

wtorek, 16 czerwca 2015

ROZLUŹNIANIE KONIA PODCZAS PRACY A METODA MASAŻU JIMA MASTERSONA


Tym postem chcę was zachęcić do zapoznana się z metodą masażu Jima Mastersona. I wcale nie chodzi mi o to byście zostali masażystami wierzchowców. Metoda ta, to seria ćwiczeń wykonywana z koniem ale wymagająca wyczucia i delikatności opiekuna. Jeżeli pracując tą metodą „nauczycie się” wyczuwać spięte mięśnie konia i doprowadzać je do rozluźnienia, to staniecie się dużo bardziej wrażliwi i wyczuleni na to, co podczas jazdy dzieje się ciałem waszego podopiecznego. Będziecie w stanie rozpoznać „zablokowane” mięśnie i stawy pupila i szybciej znajdziecie sposób na ich odblokowanie. Staniecie się jeźdźcami z większym jeździeckim wyczuciem.

Podejrzewam, że niejeden jeździec zakłada, iż jego wierzchowiec nie ma problemów i nie usztywnia ciała. Adepci sztuki jeździeckiej wyciągają takie wnioski, ponieważ nie czują napięć w mięśniach ani stawach podopiecznego. Przekonanie o braku sztywności końskiego ciała utwierdza w ludziach fakt, że podopieczny „bez problemu” wykonuje polecenia i „bez problemu” idzie w każdym chodzie, a szczególnie chętnie w terenie. Spróbujcie jednak założyć, że złe napięcia mimo wszystko kumulują się w poszczególnych częściach ciała zwierzęcia.

Jim Masterson: „Z większością koni jest jak z ludźmi, czyli nie są idealnie symetryczne. Mogą mieć trochę dłuższą jedną kończynę albo silniejszą jedna stronę, podobnie jak u większości ludzi jedna strona jest dominująca. Ta asymetria czasem się pogłębia w wyniku treningu, co może prowadzić do braku równowagi, a to z kolei, może spowodować kulawiznę. Z perspektywy mojej długoletniej pracy z końmi….stwierdzam, że dziewięć na dziesięć z nich ma naturalne skrzywienie po przekątnej: prawy przód - lewy tył. U tych zwierząt napięcia gromadzą się zwykle za potylica po prawej stronie, są one trochę sztywniejsze po prawej stronie szyi i po lewej stronie odcinka krzyżowego oraz w mięśniach po lewej stronie zadu. Zwykle lepiej wyginają się na lewo i wygodniej jest im galopować na lewą nogę. Od każdej reguły są wyjątki: niektóre konie znoszą ból lepiej niż inne i kompensują dyskomfort lub kulawiznę, przerzucając ciężar ciała z przodu na tył (i odwrotnie) lub na inne okolice ciała. Jednak kiedy napięcia mięśniowe zaczynają się rozwijać w sposób asymetryczny lub jednostronny, a obciążenia rozkładają się nierówno, to nawet małe problemy mogą urosnąć do rangi wielkich”.

Jak już wspomniałam, metoda ta to ćwiczenia, które opiekun wykonuje razem z koniem, rozluźniając w ten sposób poszczególne partie mięśni konia i poszczególne stawy. Opisy ćwiczeń można znaleźć w książce, wydanej również w Polsce. Zachęcam do zapoznania się, bo nie moją rolą jest dublowanie opisu ćwiczeń. Chcę tylko zwrócić uwagę, że wstępne opisy podejścia do wykonania „zadania” idealnie przedstawiają sposób, w jaki powinno pracować się z wierzchowcem również z ziemi i z siodła.

Jim Masterson: „Przekonałem się, że jeżeli nie przekraczam pewnych granic, a tym samym nie wywołuje u konia oporu i odruchu przeciwstawiania, jestem w stanie zlokalizować w jego ciele napięcia , a następnie mogę poprosić o ruch w sposób, który pozwala koniowi te napięcia usunąć”.

Nic dodać, nic ująć. Przekazując zwierzęciu „polecenia” poprzez pracę łydkami, ciałem i rękami, jeździec powinien kierować się tą zasadą. Nie przekraczać granicy, po której sygnał zaczyna być siłowym przekazem. Granicy, po której wy ruszacie częścią końskiego ciała, zamiast poprosić o ruch podopiecznego.

Jim Masterson: „Najważniejszy jest sposób, w jaki poprosisz konia o ruch. Jeżeli w momencie , w którym prosisz o ruch, koń nie jest odprężony, wówczas nawet jeśli go wykona, to –w pewnym sensie-będzie stawiał opór. Dlatego tak ważnym słowem jest „poproś”. Poproś….przestań działać….poproś… przestań działać. Za każdym razem możesz poprosić o trochę więcej…”, aż do całkowitego zniwelowania napięć.

Dokładnie! Tak ważnym słowem jest „poproś”. „Poproście” łydkami, by zwierzę szło energicznie do przodu zamiast pchać go uciskającymi biodrami albo wbijającymi się w żebra piętami. Jeżeli czujecie opór, jeżeli koń nie postawi kolejnego kroku bez waszego siłowego udziału, jeżeli koń nie jest samoniosący i nie reaguje na „prośby” to znaczy, że skumulowały się w jego ciele napięcia. Zamiast wzmacniać siłowy sygnał, zlokalizujcie napięcie w stawie krzyżowo-lędźwiowym, biodrowym, kolanowym, skokowym lub pęcinowym i „poproście” o rozluźnienie, by stworzyć podopiecznemu „warunki” do wydajnego i energicznego ruchu. Jak tego dokonać? Musicie widzieć w wyobraźni „zablokowane” miejsce w ciele podopiecznego, „widzieć” i czuć, że ten staw lub mięsień rusza się z oporem i nie ma w nim luzu i energii. Pukając łydkami, tak jak puka się do drzwi prosząc gospodarza by otworzył, „poproście” wierzchowca: „ruszaj się tak, by z zadu „popłynęła” energia”. Niech wasz wierzchowiec ruszy się tak, żebyście mogli ją poczuć płynącą wzdłuż grzbietu jak wartki strumień. Przestańcie działać i znów „poproście”, by koń stawiał każdy kolejny krok sam i „radośnie”. Przestańcie działać i znowu „poproście”, by zwierzę szło tak, by huśtać waszym, „czekającym” na kolejny krok, korpusem. Przestańcie działać i znowu pukając łydkami "poproście" o to wszystko naraz. „Jeżeli w momencie , w którym prosisz o ruch, koń nie jest odprężony, wówczas nawet jeśli go wykona, to –w pewnym sensie-będzie stawiał opór”. Podświadomie jeźdźcy wyczuwają go. Problemem jest uzmysłowienie sobie tego. Jeżeli człowiek napina ciało, by pomóc zwierzęciu siłowym pchnięciem w wykonaniu zadania, oznacza to, że właśnie czuje jego opór. Wystarczy więc „obserwować” co dzieje się z waszym ciałem przy przekazywaniu poleceń podopiecznemu. Jeżeli napinacie ramiona i plecy, blokujecie stawy w rękach, to czujecie napięcia i narastający opór w końskiej szyi i łopatkach. Jeżeli podkurczacie nogi, przykurczacie ciało, zadzieracie piętę, by wbić ją w koński bok, to wyczuwacie napięcie w końskich bokach i zadzie. Jeżeli zaciskacie stawy biodrowe, napinacie pośladki próbując je mocniej wcisnąć w siodło, jeżeli wykonujecie biodrami pchające ruchy, to wyczuwacie napięcia w stawie krzyżowo-lędźwiowym i w stawach tylnych kończyn wierzchowca.

Jim Masterson: „Tak długo, jak koń ci się przeciwstawia , nie jest w stanie się rozluźnić…..Jeżeli koń jest rozluźniony, gdy poruszasz stawem lub jakimś połączeniem w obrębie normalnego zakresu ruchu, dochodzi do uwolnienia napięć nagromadzonych w tym stawie lub połączeniu”.

Jeżeli koń jest rozluźniony, to wykonując polecone mu zadanie, nie gromadzi napięć. Gdy jednak napięcia się już nagromadziły, a jeździec prosząc o ruch równocześnie poprosi o rozluźnienie napiętych miejsc w ciele, zostają one „uwolnione”. Jeździec podczas takiego „luźnego” ruchu powinien poczuć coś w rodzaju „wydechu” u podopiecznego. Powinien poczuć, że koń wykonuje zadanie „samodzielnie”, jeździec siedzący w siodle „tylko mu towarzyszy” podążając za nim swoim ciałem. Człowiek powinien poczuć, że wykonywane przez podopiecznego zadanie „sprawia mu radość”.

Co jest jeszcze ważne podczas wykonywania ćwiczeń rozluźniających? To, że napięcia w końskim ciele „odpuszczają” na sygnał opiekuna. Uczący się tego, podczas masażu metodą Mastersona, wierzchowiec szybciej zrozumie rozluźniające intencje swojego jeźdźca podczas pracy. Oglądałam ostatnio filmik w Internecie, w którym amazonka podczas czyszczenia „rozluźniała” szyję konia metodą „na cukierka”. Koń bez problemu zginał szyję w każdym kierunku, podążając pyskiem za smakołykiem i na pewno miał ją bardzo rozluźnioną. Jednak podczas jazdy cukierek nie pomoże już jeźdźcowi w procesie rozluźniania. Dużo trudniej rozluźnić szyję zwierzęcia (z ziemi) chwytając go jedna ręką za nos, a drugą wskazując miejsce, w którym tego zgięcia oczekujemy i chcemy, by podopieczny rozluźnił. Żeby nie wywołać buntu i nie prowokować oporu, „prośby” człowieka muszą być subtelne, dawane z dużym wyczuciem i dużą dozą cierpliwości. Same pozytywy konieczne przy pracy z koniem podczas jazdy.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

NA "PATRONITE" - PASAŻ

NA "PATRONITE" - PASAŻ
Zastanawiasz się, dlaczego Twój koń ma problem z wykonaniem pasażu. Prosisz o pomoc lepszych od siebie jeźdźców albo instruktorów, jednak ich wysiłki idą na marne. Wydaje się być logicznym konieczność przytrzymania na wodzach konia do wykonania tej figury. Jednak jedynym efektem takiego działania wodzami oraz działania dosiadem, ostrogami i batem dla podtrzymania kłusa i nadania rytmu, jest zdecydowany bunt zwierzęcia. Zastanawiasz się co jest przyczyną. Należy ją znaleźć, żeby móc problem rozwiązać. I to jest kolejny problem: jak znaleźć ową przyczynę? Może wspólnie znajdziemy. Zapraszam do współpracy.

NA "PATRONITE" PÓŁ-PARADA

NA "PATRONITE" PÓŁ-PARADA
Zastanawia mnie to czy takie " branie konia na kontakt" jest po prostu pół-paradą? Nie, to jak określiłaś „branie konia na kontakt”, to nie jest pół-parda. Na kontakcie powinno się pracować przez cały czas przebywania na końskim grzbiecie. Natomiast pół-parada jest swego rodzaju „ostrzeżeniem” dla wierzchowca: „uwaga, za chwilę o coś cię poproszę”.

DZIEŃ Z „POGOTOWIEM JEŹDZIECKIM”

DZIEŃ Z „POGOTOWIEM JEŹDZIECKIM”
„Piszę z pytaniem,........ bardzo chciałabym poznać lepiej twój sposób szkolenia jeźdźców i koni, czy jest jakaś możliwość bym mogła....... uczestniczyć w prowadzonych przez Ciebie lekcjach ? Mam dwie chętne ręce do pomocy i jeśli jest jakaś możliwość bym mogła się czegoś nowego nauczyć to bardzo chętnie podejmę się takiej możliwości....” Jakiś czas temu odezwała się czytelniczka mojego bloga z takim właśnie pytaniem. Ale dopiero teraz „rozmowa” z nią natchnęła mnie do nowego pomysłu. Sposób pracy z wierzchowcami jaki propaguję dla wielu jeźdźców jest zupełną i często niezrozumiałą nowością. Jednak człowiek jest z natury ciekawskim „stworzeniem”. Myślę, że wśród jeźdźców, którzy trafiają na łamy mojego bloga jest wielu ciekawskich. Nie znaczy to, że od razu chcieliby zacząć trenować nowy sposób jazdy. Mam taką ofertę: proponuję chętnym dzień z „Pogotowiem jeździeckim”. Każdy mój dzień w stajni to praca z 4/5 końmi. Są to treningi m.in. dzieci na kucu, praca z końmi na lonży, praca wierzchem. Chętna osoba będzie mogła przyjrzeć się mojej pracy. Odpowiem na wszystkie pytania. Pokażę propagowany przeze mnie dosiad. Wskażę różnice w tym dosiadzie i dosiadzie jeźdźca, jeżeli zdecyduje się on wsiąść na wierzchowca. W zakładce: „współpraca” będę na bieżąco informowała o możliwych terminach takiej współpracy. Kontakt: pogotowie_jezdzieckie@wp.pl

Pogotowie jeździeckie

List od czytelniczki

List od czytelniczki
"Koń jest partnerem", "poproście konia", "współpracujcie"... Tak rzadko się to słyszy w polskich szkółkach. Moja przygoda z jeździectwem trwa od ok. 4 lat, choć jest bardzo nieregularna i nie przynosi takiej radości, jakiej się spodziewałam, ze względu na to, że nie umiem znaleźć dobrego instruktora, szkółki. Dlatego szukam miejsca, w którym ktoś pokazałby mi jak wspaniałe są konie, a także uświadomił, pokazał, wyjaśnił w kwestiach anatomii, psychiki, mechaniki ruchu, zachowań konia. Kogoś, kto mógłby mi pokazać, że można jeździć bez szkody, a nawet lepiej - z pożytkiem - również dla koni.  Nie oczekuje klubu z profesjonalnym trenerem, ani stanięcia na podium w zawodach (choć nie twierdzę, że jest to coś złego). Po prostu chcę zrozumieć konie, ich zachowania, żeby nauczyć się współpracy w harmonii, opartej na wzajemnym porozumieniu i szacunku... Chcę nauczyć się ich słuchać i z nimi "rozmawiać". Dużo uczę się sama - czytam artykuły, blogi, książki, oglądam filmiki, obserwuję treningi. Jednak mam sporo pytań, problemów, lęków, popełniam mnóstwo błędów. Ale mam też w sobie pasję, miłość i empatię dla koni. I chęci. Bo ja naprawdę chcę.  Niestety z każdą stajnią coraz bardziej się rozczarowuję. Wiele razy słyszałam, że coś się robi "bo tak" albo "skoro nie chcesz użyć bata to nie pojeździsz". Tylko że ja nie chcę jeździć za wszelką cenę... Pragnę się rozwijać, ale jeżdżąc w sposób wymuszany cierpieniem - cofam się. Nie chcę, żeby koń wykonywał moje polecenia ze strachu czy bólu. Moim marzeniem jest współpraca z końmi, oparta na wzajemnym szacunku i porozumieniu. Śląsk, okolice Katowic.  (w promieniu do ok. 30km) Kontakt: pogotowie_jezdzieckie@wp.pl