Szukaj na tym blogu

wtorek, 13 grudnia 2016

ĆWICZENIA PRZYGOPTOWUJĄCE DO GALOPU - CIĄG DALSZY


Poprzedni post
(ĆWICZENIA PRZYGOTOWUJĄCE DO GALOPU) zakończyłam opisem ćwiczenia, które nadaje się idealnie do wykonania podczas jazdy leśnymi ścieżkami. Świadome prowadzenie konia wzdłuż jednej albo drugiej granicy leśnej ścieżki, to wcale nie takie proste zadanie. Szczególnie problematyczne może być dla jeźdźców, którzy zazwyczaj zostawiają podopiecznemu swobodę wyboru trasy marszu na takiej ścieżce.
8 
Do kolejnego ćwiczenia ułóżcie drążki w koło. Zadaniem waszym będzie jeździć wzdłuż tych drążków wewnątrz i na zewnątrz koła. Tradycyjnie zróbcie ćwiczenie w stępie i kłusie, stojąc w strzemionach i w pół-siadzie, dopiero potem anglezując i w kłusie ćwiczebnym. „Dozwolone” sygnały są takie same jak przy drążkach ułożonych na wprost, włącznie z szeroko „otwartymi” wodzami. „Ciekawe” i nietypowe w tym ćwiczeniu ma być to, że macie sobie wyobrazić, iż prowadzicie konia wzdłuż drążków ułożonych na wprost. Inaczej mówiąc- musicie jechać po kole wierzchowcem ustawionym do jazdy na wprost. To bez sensu? Wcale nie. Galop jest wygodnym ruchem ale najtrudniejszym do porozumiewania się. W galopie najtrudniej dawać sygnały łydkami. Z drugiej strony wierzchowce właśnie w galopie najbardziej boją się utraty równowagi i najtrudniej im sobie poradzić z jej brakiem. Dlatego większość koni i jeźdźców galopuje bardzo chaotycznie i na zasadzie: „może jakoś się uda”. To w galopie najtrudniej namówić konia do wygięcia ciała, by wejść w łuk. To w galopie, w akcie paniki i desperacji, jeźdźcy używają wewnętrznej wodzy jako kierownicy, zginając szyję podopiecznego pod kątem prostym. Jeźdźcy nie zwracają wówczas nawet uwagi na to, że prowokują w ten sposób zwierzę do „wypadania” zewnętrzną łopatką na zewnątrz wyznaczonego łuku. To ćwiczenie pozwoli nauczyć się wam „dogadać”, z prostym jak dyszel ciałem konia, podczas pokonywania łuku. To ćwiczenie nauczy was i waszego podopiecznego, że jego zgięta szyja nie jest potrzebna do pokonania zakrętu i nie powinna być sygnałem inicjującym wejście w zakręt.
9
W pierwszym poście z tej serii w ćwiczeniu 4 jeździec miał za zadanie namówić konia do zgięcia szyi: „Kolejne ćwiczenie w pozycji „stój”- to „zginanie” końskiej szyi. Także przy tym ćwiczeniu „prosimy” wierzchowca o pozostanie w miejscu „wykorzystując” własne mięśnie brzucha. Odstawioną wyraźnie od końskiej szyi ręką zasugerujcie zwierzęciu, by zgięło szyję. Delikatnymi, powtarzanymi i krótkimi szarpnięciami, powoli i stopniowo zachęćcie podopiecznego do takiego ruchu. Ręką powinniście pracować tak, jakbyście chcieli lekko przesunąć wędzidło po końskim języku. Ruch ręki przypomina gest zapraszający do wejścia. Dłoń i nadgarstek powinny być tak ustawione, jakbyście chwalili się zegarkiem.” W kolejnym ćwiczeniu potrzebna wam będzie znowu prosta ścieżka ułożona z drążków. Jadąc wzdłuż jednej albo drugiej granicy tej ścieżki, „namówcie” konia do zgięcia szyi i utrzymania jej w tym zgięciu do czasu, aż nie poprosicie o jej wyprostowanie. I nie mam tu na myśli żadnych chodów bocznych w postaci „łopatek”, bo do wykonania tej figury konieczne jest wygięcie ciała konia, a nie szyi. W przypadku tego ćwiczenia chodzi o to, by zwierzę „rozglądało się na boki” utrzymując tor marszu na wprost. Ćwiczenie to będzie dalszym ciągiem nauki prowadzenia ciała konia, bez udziału jego głowy i szyi jako wyznacznika kierunku jazdy. Przy zgiętej przez wierzchowca szyi nadal można: „.... użyć lekkie, krótkie i powtarzane szarpnięcia wodzami, imitujące klepnięcie wędzidłem w końską pierś”. Przede wszystkim jednak regulacji tempa pilnują mięśnie brzucha jeźdźca. Pomocami wskazującymi zwierzęciu tor marszu powinny być łydki, które w tym przypadku będą wysyłały informacje: „nie oddalaj łopatek od granicy ścieżki, nie przekraczaj łopatką granicy ścieżki, nie oddalaj zadu od granicy i nie przekraczaj zadem granicy ścieżki”. Prawidłowe wykonanie tego ćwiczenia zagwarantuje wam ustawienie przodu ciała konia i tyłu w jednej linii tak, by jego przednie i zadnie kończyny stąpały po jednym torze. Podpowiem wam też, że bardzo pomocna jest wyobraźnia, w której musicie iść wyznaczonym dla konia torem na własnych nogach i nie możecie dać się z tego toru zepchnąć. Jak się na pewno domyślacie, ćwiczenie należy wykonać w stępie i kłusie. Stojąc w strzemionach, w pół-siadzie, anglezując i w kłusie ćwiczebnym.
10 
Kiedy wykonanie ćwiczenia dziewiątego nie będzie stwarzało problemów, możecie przenieść się z nim na koło. Oczywiście, wyznaczenie granicy koła drążkami ułatwi prawidłowe wykonanie tego ćwiczenia. I wbrew pozorom, poprowadzenie ciała konia w prawo z „rozglądającą się” szyją i głową zwierzęcia w lewo, jest możliwe do wykonania. Tak, jak i poprowadzenie ciała podopiecznego w lewo podczas „rozglądania się” w prawo.
11 
Teraz proponuję ćwiczenie dotyczące już samego galopu. „Poproście” podopiecznego o zagalopowanie, jednak, gdy podopieczny będzie już chciał wykonać polecenie, „wycofajcie” się z tej „prośby”. Tak, jakbyście w ostatniej chwili zrezygnowali z zagalopowania. Oczywiście sygnałem „ogłaszającym” zwierzęciu rezygnację z wyższego chodu, nie może być zaciągnięcie wodzy. Wykorzystajcie „pomoce” opisane w poprzednich ćwiczeniach, sugerujące zwierzęciu chęć zwolnienia. Jeżeli przy próbie zagalopowania, z którego zrezygnowaliście, wasz wierzchowiec mocno rozpędził się w kłusie, koniecznie trzeba „namówić” go do maksymalnego zwolnienia tempa w tym chodzie. Powtórzcie parę razy to ćwiczenie zanim „pozwolicie” w końcu zwierzęciu na galop. Takie ćwiczenie zwiększa czujność i skupienie konia na jeźdźcu. Nie pozwala też zwierzęciu na mechaniczne i rutynowe „odpowiadanie” na prośby i polecenia opiekuna.
12 
Kolejne ćwiczenie to przejścia z galopu do kłusa. Po zagalopowaniu, gdy poczujecie pierwszy krok galopu, „poproście” wierzchowca o przejście do kłusa. Oczywiście „poproście” wykorzystując sygnały opisane przy wcześniejszych ćwiczeniach. (Mięśnie brzucha, „klepnięcia wędzidłem”, postawa ciała). Chciałabym namówić was do tego, by nie zaciągać wodzy wymuszając przejście do wolniejszego chodu, nawet, gdy galopujący z wami wierzchowiec nie od razu zareaguje na „mowę” waszego ciała. Mimo przegalopowanych kilku foule, mimo braku reakcji konia na sygnały na pierwszym okrążeniu w galopie, a nawet na drugim czy trzecim, konsekwentnie i uparcie egzekwujcie od zwierzęcia, by zareagował na waszą pracę mięśniami brzucha. Jeżeli do tej pory wierzchowiec zmuszany był do przejścia z galopu do kusa zaciąganymi wodzami, to nie można wymagać od niego, by na nowe sygnały zareagował od razu. Oczywiście po każdej prawidłowej reakcji konia, nawet po dłuższym i nieplanowanym dystansie, należy mu się pochwała. Przed następnym zagalopowaniem „poproście” podopiecznego o maksymalne wyciszenie i zwolnienie kłusa. Jestem pewna, że przy każdym następnym powtórzeniu tego ćwiczenia, dystans przemierzony przez konia w galopie bez odpowiedzi na „polecenia” zwalniające, będzie coraz krótszy. Żeby pomóc sobie i zwierzęciu we wzajemnym zrozumieniu, róbcie to ćwiczenie unikając na początku dłuższych prostych. Bardzo pomocne jest zacieśnianie koła, po którym prowadzicie konia oraz rozluźnianie mięśni jego szyi poprzez namawianie do zgięcia tej że. Pamiętajcie jednak, że rozluźniające będzie zgięcie sugerujące: „popatrz w prawo, popatrz w lewo”, a nie zgięcie szyi, by posłużyła jako kierownica.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

NA "PATRONITE" - PASAŻ

NA "PATRONITE" - PASAŻ
Zastanawiasz się, dlaczego Twój koń ma problem z wykonaniem pasażu. Prosisz o pomoc lepszych od siebie jeźdźców albo instruktorów, jednak ich wysiłki idą na marne. Wydaje się być logicznym konieczność przytrzymania na wodzach konia do wykonania tej figury. Jednak jedynym efektem takiego działania wodzami oraz działania dosiadem, ostrogami i batem dla podtrzymania kłusa i nadania rytmu, jest zdecydowany bunt zwierzęcia. Zastanawiasz się co jest przyczyną. Należy ją znaleźć, żeby móc problem rozwiązać. I to jest kolejny problem: jak znaleźć ową przyczynę? Może wspólnie znajdziemy. Zapraszam do współpracy.

NA "PATRONITE" PÓŁ-PARADA

NA "PATRONITE" PÓŁ-PARADA
Zastanawia mnie to czy takie " branie konia na kontakt" jest po prostu pół-paradą? Nie, to jak określiłaś „branie konia na kontakt”, to nie jest pół-parda. Na kontakcie powinno się pracować przez cały czas przebywania na końskim grzbiecie. Natomiast pół-parada jest swego rodzaju „ostrzeżeniem” dla wierzchowca: „uwaga, za chwilę o coś cię poproszę”.

DZIEŃ Z „POGOTOWIEM JEŹDZIECKIM”

DZIEŃ Z „POGOTOWIEM JEŹDZIECKIM”
„Piszę z pytaniem,........ bardzo chciałabym poznać lepiej twój sposób szkolenia jeźdźców i koni, czy jest jakaś możliwość bym mogła....... uczestniczyć w prowadzonych przez Ciebie lekcjach ? Mam dwie chętne ręce do pomocy i jeśli jest jakaś możliwość bym mogła się czegoś nowego nauczyć to bardzo chętnie podejmę się takiej możliwości....” Jakiś czas temu odezwała się czytelniczka mojego bloga z takim właśnie pytaniem. Ale dopiero teraz „rozmowa” z nią natchnęła mnie do nowego pomysłu. Sposób pracy z wierzchowcami jaki propaguję dla wielu jeźdźców jest zupełną i często niezrozumiałą nowością. Jednak człowiek jest z natury ciekawskim „stworzeniem”. Myślę, że wśród jeźdźców, którzy trafiają na łamy mojego bloga jest wielu ciekawskich. Nie znaczy to, że od razu chcieliby zacząć trenować nowy sposób jazdy. Mam taką ofertę: proponuję chętnym dzień z „Pogotowiem jeździeckim”. Każdy mój dzień w stajni to praca z 4/5 końmi. Są to treningi m.in. dzieci na kucu, praca z końmi na lonży, praca wierzchem. Chętna osoba będzie mogła przyjrzeć się mojej pracy. Odpowiem na wszystkie pytania. Pokażę propagowany przeze mnie dosiad. Wskażę różnice w tym dosiadzie i dosiadzie jeźdźca, jeżeli zdecyduje się on wsiąść na wierzchowca. W zakładce: „współpraca” będę na bieżąco informowała o możliwych terminach takiej współpracy. Kontakt: pogotowie_jezdzieckie@wp.pl

Pogotowie jeździeckie

List od czytelniczki

List od czytelniczki
"Koń jest partnerem", "poproście konia", "współpracujcie"... Tak rzadko się to słyszy w polskich szkółkach. Moja przygoda z jeździectwem trwa od ok. 4 lat, choć jest bardzo nieregularna i nie przynosi takiej radości, jakiej się spodziewałam, ze względu na to, że nie umiem znaleźć dobrego instruktora, szkółki. Dlatego szukam miejsca, w którym ktoś pokazałby mi jak wspaniałe są konie, a także uświadomił, pokazał, wyjaśnił w kwestiach anatomii, psychiki, mechaniki ruchu, zachowań konia. Kogoś, kto mógłby mi pokazać, że można jeździć bez szkody, a nawet lepiej - z pożytkiem - również dla koni.  Nie oczekuje klubu z profesjonalnym trenerem, ani stanięcia na podium w zawodach (choć nie twierdzę, że jest to coś złego). Po prostu chcę zrozumieć konie, ich zachowania, żeby nauczyć się współpracy w harmonii, opartej na wzajemnym porozumieniu i szacunku... Chcę nauczyć się ich słuchać i z nimi "rozmawiać". Dużo uczę się sama - czytam artykuły, blogi, książki, oglądam filmiki, obserwuję treningi. Jednak mam sporo pytań, problemów, lęków, popełniam mnóstwo błędów. Ale mam też w sobie pasję, miłość i empatię dla koni. I chęci. Bo ja naprawdę chcę.  Niestety z każdą stajnią coraz bardziej się rozczarowuję. Wiele razy słyszałam, że coś się robi "bo tak" albo "skoro nie chcesz użyć bata to nie pojeździsz". Tylko że ja nie chcę jeździć za wszelką cenę... Pragnę się rozwijać, ale jeżdżąc w sposób wymuszany cierpieniem - cofam się. Nie chcę, żeby koń wykonywał moje polecenia ze strachu czy bólu. Moim marzeniem jest współpraca z końmi, oparta na wzajemnym szacunku i porozumieniu. Śląsk, okolice Katowic.  (w promieniu do ok. 30km) Kontakt: pogotowie_jezdzieckie@wp.pl