Szukaj na tym blogu

wtorek, 5 listopada 2013

POPRAWIANIE DOSIADU


Pytający:
"...Zerknij jeszcze na mój dosiad wyślę ci zdjęcia ;) Trochę nie aktualne ale za wiele się nie zmieniło, teraz mam tylko leciutko dłuższe strzemiona ;)..."


Na tym zdjęciu wyglądasz dość swobodnie, bez niepotrzebnych napięć ciała. Ramiona swobodnie opuszczone w dół. Patrzysz przed siebie i to jest bardzo pozytywne, ale na Twoim miejscu cofnęłabym brodę, bo to ustawi ci prawidłowo głowę – wzdłuż pionu ciała. Teraz wygląda to trochę tak jakby głowa „bardzo chciała wyprzedzić” całe ciało. Dłonie powinieneś trzymać tuż nad kłębem konia, nisko opuszczone prowokują zwierzę do zadzierania głowy. Gdyby na kłębie wierzchowca położyć blat stołu, to Twoje ręce znalazłyby się pod nim, a powinny być na nim „oparte”. Ze zdjęcia wnioskuję, że jeździsz na siodle skokowym. Dużo łatwiej byłoby Ci wypracować prawidłowy dosiad w siodle ujeżdżeniowym, albo wszechstronnym w typie zbliżonym do ujeżdżeniowego. Siedzisz w siodle zbyt przesunięty do tyłu – usiądź bliżej przedniego łęku.



Z tej pozycji nie wstaniesz bez pomagania sobie torsem tzn. bez pochylenia się do przodu, albo bez podciągania się na wodzach. Rozciągnij pachwinę, "otwórz" ją tak, by kąt między torsem a udem był bliski 180 stopni. Zegnij za to trochę mocniej kolano. Płaską stopą stań na strzemieniu jak na ziemi.


Z takiej pozycji Twoje nogi będą mogły podnosić Cię z siodła i będą wówczas bardzo aktywnie pracowały.

Pytający:
"...Mówisz rozciągać pachwiny i masz 100% racji ... Ale jaki masz pomysł na rozciąganie pachwin ???:) Podaj mi jakiś jeden lub dwa pomysły na rozciąganie pachwin i na rozwiązanie problemu z ułożeniem nóg..."

Piszesz, że "...przez całą jazdę czuję w pachwinach i udach że nogi szukają takiej pozycji gdzie mogłyby się złączyć bo przeszkadza im taka pozycja w siodle i dlatego lecą do góry żeby mogły się złączyć ...". Musisz więc zmienić nastawienie co do utrzymywania się na koniu. Nie powinieneś trzymać się kurczowo kolanami siodła, musisz nauczyć się balansować na strzemionach. Musisz w nich stać tak, jakbyś stał na jakiś wąskich filarach wystających z ziemi i razem z nimi tworzysz łuk, pod którym wierzchowiec ma przejść. Ponieważ konie to grubasy, więc żeby się zwierzę zmieściło stajesz szeroko i starasz się łapać równowagę nie blokując mu przejścia (nie ściskasz go). Brak takiej umiejętności to nie tylko kwestia zbyt słabo rozciągniętych pachwin i mięśni nóg. To również kwestia nastawienia jeźdźca do sposobu utrzymania się na koniu i poradzenia sobie ze strachem przed upadkiem. Kurczowe trzymanie się siodła jest właśnie jego wynikiem. Jeździec musi siedzieć w siodle przekonany, że utrzyma równowagę bez trzymania się konia i bez opierania o niego. Pytasz o pomysły na rozciąganie pachwin. Ja za to kiedyś Cię zapytałam czy jeździsz bez strzemion. Od tego bym zaczęła. Wyciągnij z nich nogi i jedź nie trzymając się nimi siodła, utrzymuj je całkowicie wyprostowane. Naciągaj nogi, ale tak jakbyś chciał sięgnąć ziemi piętami. Podczas jazdy ćwicz łapanie równowagi jadąc z mocno rozszerzonymi nogami.
Gdy nie są rozszerzone machaj nimi jak wahadłem w przód i maksymalnie w tył („wahadło zaczepione w biodrze”). Na przemian-raz lewą, raz prawą zginaj nogi w kolanie tak, by pięta sięgnęła Twojego pośladka. Stopy w strzemionach opieraj wyraźniej na ich przedniej krawędzi i zagarniaj je do tyłu tak jakbyś próbował zrobić to ostatnie ćwiczenie razem ze strzemionami. Zanim włożysz stopy w strzemiona ułóż nogi tak, jakbyś chciał oprzeć na strzemionach kolana i nie zmieniaj tego, gdy już włożysz w nie stopy.

Pytanie opublikowałam za zgodą jego autora.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

NA "PATRONITE" - PASAŻ

NA "PATRONITE" - PASAŻ
Zastanawiasz się, dlaczego Twój koń ma problem z wykonaniem pasażu. Prosisz o pomoc lepszych od siebie jeźdźców albo instruktorów, jednak ich wysiłki idą na marne. Wydaje się być logicznym konieczność przytrzymania na wodzach konia do wykonania tej figury. Jednak jedynym efektem takiego działania wodzami oraz działania dosiadem, ostrogami i batem dla podtrzymania kłusa i nadania rytmu, jest zdecydowany bunt zwierzęcia. Zastanawiasz się co jest przyczyną. Należy ją znaleźć, żeby móc problem rozwiązać. I to jest kolejny problem: jak znaleźć ową przyczynę? Może wspólnie znajdziemy. Zapraszam do współpracy.

NA "PATRONITE" PÓŁ-PARADA

NA "PATRONITE" PÓŁ-PARADA
Zastanawia mnie to czy takie " branie konia na kontakt" jest po prostu pół-paradą? Nie, to jak określiłaś „branie konia na kontakt”, to nie jest pół-parda. Na kontakcie powinno się pracować przez cały czas przebywania na końskim grzbiecie. Natomiast pół-parada jest swego rodzaju „ostrzeżeniem” dla wierzchowca: „uwaga, za chwilę o coś cię poproszę”.

DZIEŃ Z „POGOTOWIEM JEŹDZIECKIM”

DZIEŃ Z „POGOTOWIEM JEŹDZIECKIM”
„Piszę z pytaniem,........ bardzo chciałabym poznać lepiej twój sposób szkolenia jeźdźców i koni, czy jest jakaś możliwość bym mogła....... uczestniczyć w prowadzonych przez Ciebie lekcjach ? Mam dwie chętne ręce do pomocy i jeśli jest jakaś możliwość bym mogła się czegoś nowego nauczyć to bardzo chętnie podejmę się takiej możliwości....” Jakiś czas temu odezwała się czytelniczka mojego bloga z takim właśnie pytaniem. Ale dopiero teraz „rozmowa” z nią natchnęła mnie do nowego pomysłu. Sposób pracy z wierzchowcami jaki propaguję dla wielu jeźdźców jest zupełną i często niezrozumiałą nowością. Jednak człowiek jest z natury ciekawskim „stworzeniem”. Myślę, że wśród jeźdźców, którzy trafiają na łamy mojego bloga jest wielu ciekawskich. Nie znaczy to, że od razu chcieliby zacząć trenować nowy sposób jazdy. Mam taką ofertę: proponuję chętnym dzień z „Pogotowiem jeździeckim”. Każdy mój dzień w stajni to praca z 4/5 końmi. Są to treningi m.in. dzieci na kucu, praca z końmi na lonży, praca wierzchem. Chętna osoba będzie mogła przyjrzeć się mojej pracy. Odpowiem na wszystkie pytania. Pokażę propagowany przeze mnie dosiad. Wskażę różnice w tym dosiadzie i dosiadzie jeźdźca, jeżeli zdecyduje się on wsiąść na wierzchowca. W zakładce: „współpraca” będę na bieżąco informowała o możliwych terminach takiej współpracy. Kontakt: pogotowie_jezdzieckie@wp.pl

Pogotowie jeździeckie

List od czytelniczki

List od czytelniczki
"Koń jest partnerem", "poproście konia", "współpracujcie"... Tak rzadko się to słyszy w polskich szkółkach. Moja przygoda z jeździectwem trwa od ok. 4 lat, choć jest bardzo nieregularna i nie przynosi takiej radości, jakiej się spodziewałam, ze względu na to, że nie umiem znaleźć dobrego instruktora, szkółki. Dlatego szukam miejsca, w którym ktoś pokazałby mi jak wspaniałe są konie, a także uświadomił, pokazał, wyjaśnił w kwestiach anatomii, psychiki, mechaniki ruchu, zachowań konia. Kogoś, kto mógłby mi pokazać, że można jeździć bez szkody, a nawet lepiej - z pożytkiem - również dla koni.  Nie oczekuje klubu z profesjonalnym trenerem, ani stanięcia na podium w zawodach (choć nie twierdzę, że jest to coś złego). Po prostu chcę zrozumieć konie, ich zachowania, żeby nauczyć się współpracy w harmonii, opartej na wzajemnym porozumieniu i szacunku... Chcę nauczyć się ich słuchać i z nimi "rozmawiać". Dużo uczę się sama - czytam artykuły, blogi, książki, oglądam filmiki, obserwuję treningi. Jednak mam sporo pytań, problemów, lęków, popełniam mnóstwo błędów. Ale mam też w sobie pasję, miłość i empatię dla koni. I chęci. Bo ja naprawdę chcę.  Niestety z każdą stajnią coraz bardziej się rozczarowuję. Wiele razy słyszałam, że coś się robi "bo tak" albo "skoro nie chcesz użyć bata to nie pojeździsz". Tylko że ja nie chcę jeździć za wszelką cenę... Pragnę się rozwijać, ale jeżdżąc w sposób wymuszany cierpieniem - cofam się. Nie chcę, żeby koń wykonywał moje polecenia ze strachu czy bólu. Moim marzeniem jest współpraca z końmi, oparta na wzajemnym szacunku i porozumieniu. Śląsk, okolice Katowic.  (w promieniu do ok. 30km) Kontakt: pogotowie_jezdzieckie@wp.pl