wtorek, 19 sierpnia 2014

PODSTAWOWE SYGNAŁY REGULUJĄCE TEMPO RUCHU WIERZCHOWCA


Przeczytaj: "Jeździeckie abc..."  


Gdy zaczynam uczyć początkującego adepta sztuki jeździeckiej, to pracujemy na zamkniętym placu. Ćwicząc od samego początku prawidłowe „prowadzenie” konia, jeździec nie „trafia” na lonżę. Jeździ on wzdłuż ogrodzenia, które wyznacza mu pozycję jednego z wyobrażonych jeźdźców. Przypomnę tu fragment poprzedniego postu pt: „Jeździeckie abc…”: „Wyobraźcie sobie, że pokonujecie go (zakręt) w towarzystwie jeszcze dwóch par koń-jeździec. Wy jedziecie między nimi. Pracując łydkami musicie prowadzić swojego wierzchowca tak, by nie pchał się kłodą na „towarzyszy””. Pozycję drugiego z wyobrażonych towarzyszy wyznaczam osobiście, idąc obok. Moja rola nie ogranicza się jednak tylko do tego. Staram się iść obok uczącej się pary jeździec-koń, utrzymując równe tempo. Zadaniem jeźdźca jest „namawiać” wierzchowca, by dorównał mi tempem i nie zostawał w tyle. Zwierzęta te doskonale wiedzą jaki jeździec siedzi na ich grzbiecie. Gdy jest to poczatkujący adept, wcale nie są skłonne ułatwiać mu zadanie. Jeżeli koń wyczuje, że może nie wysilać się podczas pracy, wykorzysta to na pewno. Wówczas, bardzo często samowolnie, zwalnia albo wręcz zatrzymuje się. Tłumaczę jeźdźcom, że taka samowolka jest swego rodzaju pytaniem skierowanym do nich przez podopiecznego: „mogę zwolnić?”, „mogę nie iść?”, „mogę się zatrzymać?”. Gdy jeździec „wyczuje” pytanie, musi zareagować i jak najszybciej odpowiedzieć: „nie zatrzymuj się, nie zwalniaj, trzymaj tempo”. Musicie wiedzieć, że właśnie nadając i utrzymując tempo i rytm wierzchowca, człowiek zaczyna nad nim panować. Wyznacza w ten sposób miejsce zwierzęcia na niższym szczeblu hierarchii. Oczywiście należy „udzielić” owej odpowiedzi pukając w bok konia łydkami. Jeździec nie może zrezygnować z tych pomocy, póki nie poczuje reakcji konia. Póki koń nie przyspieszy, ponownie dorównując mi tempem i rytmem marszu. 

Początkujący jeździec uczy się również od samego początku, że konia nie należy pchać. Wierzchowiec „poproszony przez opiekuna” powinien iść „sam”, powinien być „samoniosący”. Z moich obserwacji wynika, że wśród jeźdźców pokutuje przekonanie, iż siedząc na grzbiecie konia trzeba go popychać biodrami. Jakże częsty jest obrazek snującego się wierzchowca, albo szurającego tylnymi nogami i jeźdźca na jego grzbiecie wciskającego z całej siły pośladki w siodło. Wysiłek z jakim człowiek próbuje „rozhuśtać swój pojazd”, ugniatając biodrami plecy konia, nie przynosi niestety żadnych rezultatów (zob. REGULOWANIE TEMPA W STĘPIE). Sygnałem, „namawiającym” zwierzę do aktywnego maszerowania, powinna być seria szybkich i krótkich puknięć łydkami w bok konia. Powinno to przypominać szybkie klaskanie. Łydki powinny być jak dwa dzięcioły drążące dziuplę w drzewie (tylko bez ostrego dziobu). Najważniejsze jednak jest to, jakiej reakcji konia powinien się jeździć, po takim sygnale, spodziewać. Podejrzewam, że większość z was jeździ na rowerze. Nieraz rozpędzacie na pewno rower, kręcąc szybko pedałami, by później przez jakiś czas rower toczył się „sam”. Właśnie taki efekt należy uzyskać, „prosząc” wierzchowca, by szedł. Ma on „sam się toczyć”. Niczym nie pchany. Dzięki temu jeździec może zaangażować swoje łydki do pracy nad prowadzeniem zwierzęcia po wyznaczonej ścieżce. Swoje biodra zaś, swobodne i wolne od „ugniatania”, człowiek może wykorzystać do pracy nad regulowaniem i zwalnianiem tempa. 

Dla zaczynających naukę jeźdźców podstawowym sygnałem „egzekwującym” od konia zatrzymanie się, jest właśnie coraz wolniejszy ruch biodrami na siodle, aż do ich zatrzymania. Muszę zaznaczyć, że i w tym momencie niczemu nie służy wciskanie bioder przez jeźdźca, w koński grzbiet. Sygnałem wspomagającym, zatrzymujące ruch ciało człowieka, są krótkie, delikatne i powtarzające się pociągnięcia za wodze, które są sygnałem mówiącym zwierzęciu: ”skup się na mnie i na tym, jaką informację chcę Tobie przekazać” (zob. DLACZEGO KOŃ NIE SŁUCHA SYGNAŁÓW). Chcę podkreślić, że koń powinien zatrzymać się, reagując na biodra jeźdźca w momencie, gdy odpuszcza on wodze, a nie przyciąga by dać sygnał skupiający. Dokładnie takie same sygnały, wyłączając zatrzymanie bioder jeźdźca, musi człowiek wykorzystać, gdy tempo wierzchowca jest zbyt duże.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Bucikomania, wełna z owiec rasy mernos i wilki

Bucikomania, wełna z owiec rasy mernos i wilki
"...Pytanie teraz moje jest takie: ilu ludzi zabili i zranili myśliwi od czasów drugiej wojny światowej? Ile psów i kotów zastrzelili tylko i wyłącznie dla zabawy? Czy pokusił się ktoś o zrobienie takiego zestawienia? Nie znalazłam niczego takiego w necie. Wiem jednak jedno – mieszkam w środku lasu i nie boję się wilków. Boję się myśliwych i ich zbłąkanych kul, często wystrzelonych z broni po spożyciu dużej ilości alkoholu. Boję się mylenia przez myśliwych żubrów, koni i ludzi z dzikami..."