wtorek, 21 listopada 2017

WODZE W DŁONIACH


Dbałość o szczegóły w wykonywaniu pracy podczas jazdy na koniu jest bardzo ważna. Owe szczegóły pozwalają na dokładne przekazywanie informacji zwierzęciu i na odczytywanie sygnałów przez niego wysyłanych. Jedną z pomocy niezbędnych dla przepływu informacji między jeźdźcem a jego podopiecznym są wodze. Sposób w jaki człowiek ustawia dłonie i ręce przy trzymaniu wodzy, może ułatwić albo utrudnić przepływ informacji. Utrudnić może szczególnie odbiór tego, co chce „powiedzieć” zwierzę. Podstawowa zasada trzymania wodzy jest jasna i nie powinna przysparzać problemów: wodze, od strony końskiego pyska „przechodzą” między małym a serdecznym palcem dłoni, zamknięte w garści „wychodzą” nad palcem wskazującym. Oparte o ten palec, przytrzymywane powinny być przez kciuk. Wszyscy wiedzą, że tak należy wodze trzymać, chociaż ktoś mnie kiedyś przekonywał, że są inne szkoły trzymania wodzy. Według jednej z nich wodza „prowadzona jest”, od strony wędzidła, nad palcem wskazującym i poprzez garść opuszczona zostaje w dół. Szukałam w internecie informacji na temat takiego sposobu trzymania wodzy podczas jazdy wierzchem ale nie mogłam znaleźć.

Znalazłam za to dyskusję na temat tego: „dlaczego wodze przechodzą między czwartym a piątym palcem? Dlaczego mały palec nie trzyma wodzy?

Dlatego, że nie jest obojętne to, w którym dokładnie miejscu pod palcami powinny przechodzić wodze. Zróbcie mały eksperyment: do kolejnych paliczków któregokolwiek palca waszej ręki przywiązujcie tasiemkę.



Zacznijcie od tego paliczka z paznokciem (paliczek dalszy), potem zamknijcie dłoń w pięść i poproście kogoś, by ciągnąc za tasiemkę, zmusił wasz palec do otwarcia się. Oczywiście tym waszym palcem stawiacie opór. Potem to samo ćwiczenie zróbcie z tasiemką przywiązaną do środkowego paliczka, no i na końcu do tego przy samej dłoni (paliczek bliższy). Najtrudniej zmusić palec do otwarcia się, gdy tasiemka ciągnie za najniższy paliczek czyli bliższy. Wodze przechodzące pod tym właśnie paliczkiem będą trzymane najbardziej stabilnie i najpewniej.

Spójrzcie teraz na swoja zamknięta pięść.



Bliższe paliczki palca wskazującego, środkowego i serdecznego układają się w miarę w jednej linii – tworzą swego rodzaju całość. Paliczek małego palca jest w porównaniu z nimi krótszy i wyraźnie cofnięty. Trzymanie wodzy pod tym palcem zmniejszyłoby stabilność uchwytu, nie mówiąc już o tym, że pod paliczkiem bliższym małego palca jest mniej miejsca do ułożenia wodzy niż pod paliczkiem bliższym czwartego palca. No i mały palec jest tym najsłabszym. Jeżeli opisane ćwiczenie przeprowadziliście z każdym palcem dłoni, to na pewno zauważyliście, że mały palec stawia najmniejszy opór i najłatwiej go odgiąć.

Jak już wspomniałam, wodze ułożone pod paliczkiem bliższym serdecznego palca są trzymane stabilnie i pewnie. Takie trzymanie wodzy można porównać do trzymania za rączkę małego dziecka. Szczególnie w niebezpiecznych miejscach trzeba trzymać jego rączkę tak, żeby jej nie wyszarpnęło ale jednocześnie tak, by jej mu nie zmiażdżyć i nie zadać bólu. Przez tak trzymaną rączkę dziecka odbieramy bodźce i czujemy jak podopieczny idzie i czy czegoś nie kombinuje. Trzymanie wodzy pod paliczkiem niższym serdecznego palca daje nam szansę na dokładne odbieranie bodźców przekazywanych przez konia. Taki chwyt pozwala nam odczytywać informacje przekazywane nam świadomie i nieświadomie przez naszego wierzchowca.

Żeby utrzymanie wodzy pod pierwszym paliczkiem było możliwe, jeździec musi mieć zamkniętą w pięść dłoń. Niestety jeźdźcy nagminnie pracują wodzami trzymając je w na wpół - otwartych dłoniach.


Istnieje wśród jeźdźców przekonanie, że w ten sposób delikatniej pracuje się z końskim pyskiem. Pokutuje też stereotyp, według którego wodzami należy pracować - czyli przesyłać zwierzęciu informacje, poprzez lekki ruch serdecznym palcem. Poprzez jego lekkie otwieranie i zamykanie. Kolejnym powielanym stereotypem jest przekonanie, że wodzami należy pracować poprzez ruch dłoni w górę i dół dzięki ich wyginaniu w nadgarstkach. Skąd takie przekonania? Wielu ludzi jeździ wierzchem z bardzo spiętymi mięśniami i stawami w swoim ciele. Spięte są szczególnie kończyny. Napięcie w rękach takich osób dotyczy głównie ramion i łokci. Owi jeźdźcy nie są w stanie ruszyć w żaden sposób ani jedną ani drugą ręką. Stawy palców i nadgarstki są jedynymi stawami kończyn górnych, którymi ci jeźdźcy są w stanie wykonać jakiś ruch. Sztywni jeźdźcy wymyślili więc oba sposoby pracy wodzami, wmawiając ogółowi, że dzięki temu pysk konia jest oszczędzany. A ponieważ, jak już wspomniałam, większość ludzi siedzących w siodle jest spięta, więc bez zastanowienia i problemu akceptują takie tłumaczenie.

Jest w tym wszystkim jednak wielkie „ale”, o którym wielu jeźdźców nie ma pojęcia. Po pierwsze – jeździec, nigdy i w żadnym przypadku, nie powinien rozmawiać z pyskiem konia, mimo że właśnie tam docierają nasze impulsy poprzez wodze i wędzidło. Jeździec poprzez wodze i wędzidło rozmawia z szyją konia, jego łopatkami oraz resztą ciała i to we współpracy z łydkami i dosiadem. A w tym przypadku sztywny i ograniczony ruch nadgarstkiem i palcem jest niewystarczającym sygnałem. Niewystarczającym do tego, by koń mógł go „dokładnie usłyszeć” i prawidłowo odebrać. Po drugie, konie nie odczytują ruchu wodzy czy samego wędzidła. One czytają ruch, układ i stan rozluźnienia całych rąk swojego pasażera. To sprężyście pracujące ręce są przekaźnikiem informacji, a wodze i wędzidło można porównać do zasięgu telefonicznego. On może być lepszy albo gorszy ale „rozmówcą” są ręce i one jako takie są w stanie przekazać więcej informacji, gdy są rozluźnione i pracują od ramienia poprzez łokieć do wędzidła. Nasze całe górne kończyny są nadawcą, a ich część w postaci dłoni i serdecznych palców są naszą słuchawką. Przez nie odbieramy informacje od podopiecznego, więc muszą być stabilne.

Wrócę teraz do zamkniętych dłoni jeźdźca. Ich zamknięcie i ustawienie nie może być byle jakie. Po pierwsze, zamykając pięść nie zaciskamy jej na siłę a palce układamy tak, by położyć opuszki palców na spodniej części dłoni (na poduszkach). Innymi słowy, paznokcie nie mogą wbijać się w dłoń. Kciuki, jak już wspomniałam, należy oprzeć na wodzy leżącej na paliczku niższym palca wskazującego. W ułożeniu zamkniętej garści może jak zwykle pomóc wyobraźnia. Pomyślcie, że niesiecie w garściach chore ptaszki do lekarza weterynarii. Musicie tak je trzymać, żeby wam nie uciekły ale przy tym tak, żeby ich nie zadusić.




To, że ustawiamy pięści kciukami do góry, to oczywista informacja. Mimo to, ilość jeźdźców trzymających pięści w pozycji poziomej, czyli kciukami do siebie, jest ogromna. Nie wystarczy jednak trzymać pięści kciukami ku górze. Bardzo ważne jest także odpowiednie ustawienie pięści. Należy je tak ustawić, by były lekko skierowane do środka. Pomyślcie przy układaniu pięści, że na obu nadgarstkach macie założone piękne zegarki. Zegnijcie nadgarstki tak, jakbyście chcieli pochwalić się tymi zegarkami osobom stojącym wokół terenu, na którym pracujecie na koniu. Czyli uwypuklamy nadgarstki na zewnątrz. Dzięki takiemu ułożeniu dłoni, bliższe paliczki palców skierowane są dokładnie w stronę wędzidła i utrzymanie wodzy pod tymi paliczkami nie nastręcza wówczas żadnych problemów.



Tak ułożone dłonie zamknięte w pięść oraz lekko zaokrąglone nadgarstki wraz z całymi rękami powinny być oddane do przodu. Z ramion ręce powinny „wychodzić” w przód tak, by nie zaciskać pach. Łokcie pozostawiamy lekko zgięte i tak, jakbyśmy obejmowali całymi rękami dziecko usadzone przed nami na siodle. Wyobraźcie sobie takie dziecko przed sobą i pracujcie wodzami z wierzchowcem z tak ułożonymi rękami, żeby równocześnie zapewnić dziecku bezpieczeństwo.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Bucikomania, wełna z owiec rasy mernos i wilki

Bucikomania, wełna z owiec rasy mernos i wilki
"...Pytanie teraz moje jest takie: ilu ludzi zabili i zranili myśliwi od czasów drugiej wojny światowej? Ile psów i kotów zastrzelili tylko i wyłącznie dla zabawy? Czy pokusił się ktoś o zrobienie takiego zestawienia? Nie znalazłam niczego takiego w necie. Wiem jednak jedno – mieszkam w środku lasu i nie boję się wilków. Boję się myśliwych i ich zbłąkanych kul, często wystrzelonych z broni po spożyciu dużej ilości alkoholu. Boję się mylenia przez myśliwych żubrów, koni i ludzi z dzikami..."