sobota, 14 lutego 2026

KOŃ "PROFESOR"

 

Dla wielu jeźdźców konie zaczynają być stare kiedy złe ich „użytkowanie” zaczyna zbierać żniwo w postaci kontuzji, chorób, kulawizny, sztywności ciała, braku sił do pracy, niemocy itd. Dlatego koniem starym jest już czasami dwunastoletni wierzchowiec. A prawda jest taka, że to właśnie koń - dwunastolatek powinien być u szczytu swoich fizycznych, sportowych i szkoleniowych możliwości. W internecie można znaleźć mnóstwo ogłoszeń typu: sprzedam dwunastoletniego konia po karierze sportowej. Widziałam kiedyś nawet ogłoszenie o sprzedaży siedmioletniego konia po karierze sportowej. Po karierze? Czyli tak wyeksploatowany, że nie daje już fizycznie rady podołać sportowym wymaganiom. Takie zniszczone konie oferowane są do sprzedaży jako: „koń profesor” dla młodego jeźdźca – dla juniora. I czego taki junior ma się nauczyć od „profesora”? „Klepać tyłek” na sztywnym i twardym grzbiecie zwierzęcia. Dźwigać na wodzach jego przeciążony przód ciała? Pchać z wielkim wysiłkiem schowanego za wędzidłem, sztywnego i złamanego w szyi wierzchowca? Albo szarpać się na wodzach z pędzącym i nie dającym się wstrzymać koniem? Wiele osób się teraz oburzy i zarzuci mi pisanie nieprawdy. Może trochę generalizuję, może lekko przesadzam ale jeżeli siedmio- czy dwunastoletni koń byłby świetnie wyszkolony, nie kontuzjowany fizycznie i psychicznie, to żaden sportowiec przy zdrowych zmysłach nie sprzedałby takiego „skarbu”, tylko święciłby tryumfy na zawodach.


Prawda jest taka, że każdy taki koń „profesor” po karierze sportowej powinien zostać od podstaw ponownie wyedukowany. Potrzebne mu jest kilkumiesięczny odpoczynek, a potem praca nad rozluźnieniem mięśni i stawów, nad zrównoważeniem i ustawieniem ciała. To ciężka praca ponieważ trzeba oduczyć konia starych i złych przyzwyczajeń w pracy, a w to miejsce uczyć i pracować tak, jak z młodym, zajeżdżanym koniem. Do każdego takiego konia trzeba też podejść indywidualnie – z jednym zwierzęciem praca przyniesie szybkie efekty dla innego może być już za późno na „naprawę” ciała i psychiki.


Jednak „starość” z powodu wieloletniej złej pracy pod jeźdźcem nie dotyczy tylko koni sportowych. Dotyczy często również koni rekreacyjnych. Ostatnio rozmawiałam na ten temat ze „stajenną” znajomą, której przyszła do głowy taka konkluzja: prawie całe jeździectwo polega na tym, że jeźdźcy dbają o konie, które nieustannie krzywdzą. Jeźdźcy leczą podopiecznych, fundują masaże, sesje fizjoterapeutyczne, kupują suplementy ale jeżdżą na tyle bezmyślnie i siłowo, że doprowadzają ich ciała do fizycznej ruiny. Jeźdźcy leczą te „ruiny”, zamiast przez całą swoją wspólną z koniem jeździecką przygodę, pracować na tyle świadomie, by nie rujnować ich delikatnego zdrowia.


Ludzie nie potrafią patrzeć na konia, jak na żywą istotę. Nawet ci, którzy deklarują miłość do swojego podopiecznego, widzą w nim sprzęt sportowy. Gdyby ich wierzchowiec nie był owym sprzętem, zauważaliby jego wady w postawie powstałe w wyniku złej pracy. Widzieliby obwisłe brzuchy, wklęśnięte grzbiety, brak mięśni, opuchnięte nogi. Czuliby jego ospałość w ruchu, czuliby kulenie, utykanie, nieregularność ruchu. Zastanowiliby się nad przyczyną wiszenia konia na wodzach, nad brakiem reakcji konia na niektóre sygnały. Z niektórymi jeźdźcami jest jeszcze gorzej, bo zauważają takie rzeczy ale mają wytłumaczenie: „ten koń tak już ma” i z „miłości” do tego konia zapewniają mu ruch. „Bo przecież konie kochają ruch. Nie ważne jaki, byle był ruch”. Nie ważne, że podczas tego ruchu wszystko konia boli. Nie ważne, że jakość tego ruchu zrobi z tych zwierząt „stare rupiecie” w wieku 12 lat. Ważne, że koń niesie zadowolonego z siebie jeźdźca. Zadowolonego, bo zapewnia zwierzęciu wikt, kowala, opiekę weterynaryjną, marchewki i nowiuśkie czapraczki. A, że nie zapewnia mu świadomego prowadzenia w sportowych zmaganiach, to nieważne. Koń to przecież duże, silne zwierzę i ma cztery nogi, więc ze wszystkim sobie poradzi. Poza tym co to za sport, jak on tylko „lajcikowo” jedzie w teren. Uwierzcie mi – dla konia nie ma czegoś takiego jak ”lajcikowo”. Dla konia każda godzina pracy z jeźdźcem, to fizyczny i psychiczny wysiłek.


Konie ze sporym bagażem lat ale nie zniszczone, nie stare fizycznie i psychicznie, powinny być najcenniejszymi z koni. Pracujące od początku w rozluźnieniu, równowadze i z prostym ciałem, pracujące z jeźdźcem na zasadzie porozumienia i wzajemnego zrozumienia, byłyby najlepszymi wierzchowcami dla jeźdźców zaczynających jeździecką przygodę. Takie cenne konie kończyłyby karierę sportową będąc bliżej 20 lat niż 10 i nie dlatego, że ich ciała są wyeksploatowane, a psychika zniszczona. Takie konie powinny być najcenniejsze – wówczas szkolenie nowych adeptów sztuki jeździeckiej byłoby świadome. Nikt, ani młody jeździec, ani trener młodych jeźdźców nie pozwoliliby sobie na zniszczenie tak cennego nabytku.


Najszybciej starzeją się chyba konie szkółkowe. Mimo, że wierzchowce mają swoich właścicieli, którymi zazwyczaj są właściciele danej stajni i szkółki, to są te zwierzęta trochę jakby bezpańskie. Nie chcę teraz nikomu zarzucać, że wierzchowce te są pozbawione pełnej opieki. Nie - zwierzęta te są karmione, pojone, czyszczone, mają zmienianą ściółkę, zapewnia im się opiekę weterynaryjną i obsługę kowala. (Chociaż bywają ośrodki, gdzie tego brakuje.) Jednak prawie nigdy nie mają zapewnionych warunków pracy, dostosowanych do możliwości fizycznych i psychicznych każdego z koni. Dostosowanych do kondycji każdego z osobna, a w zasadzie jej braku. Konie szkółkowe nie mają zapewnionego takiego szkolenia, by nie ucierpiało zdrowotnie ich ciało i psychika. Nie szkoli się też jeźdźców, którzy dosiadają owe wierzchowce, tak by zrozumieli ich potrzeby zdrowotne, fizyczne i psychiczne. Nie uczy się adeptów sztuki jeździeckiej pracy ukierunkowanej na porozumienie z koniem.


Jakie są realia koni szkółkowych? Oto przykład z forów dyskusyjnych:


-Hej koniarze przychodzę do Was z pytaniem, jak zachęcić do jazdy leniwego konia? Jeżdżę na takim małym leniuszku i nie wiem co mam zrobić, żeby bardziej mnie słuchał.


Porady:


-Wędka z marchewką.


-Ostrogi, bat i do przodu. A jeśli chodzi o konia szkółkowego, to możesz dać na tacę. Powodów lenistwa może być wiele, od zbyt małej ilości paszy energetycznej, po Twój brak umiejętności.

-U mnie działa długi bat


-Dokładnie. Czasami nawet nie trzeba go używać – ważne, że tylko jest.


-Nikt wyżej nie podał tego sposobu, więc spróbuj konia zaciekawić jazdą oraz wyczulić na pomoce, rób wolty, zatrzymania, wydłużenia, skrócenia, przejścia, wężyki, zmiany kierunków.


-pojedź w teren z drugim koniem co lubi szybkość, to go pociągnie za sobą.


Gdzie w tym wszystkim jest koń – żywe, czujące stworzenie? Szkółkowi jeźdźcy szukają porad na forach, w grupach i otrzymują informacje od innych - obecnych albo byłych szkółkowiczów. Nikomu z pytających ani odpowiadających na pytania nie przyjdzie do głowy zastanowić się nad kondycją takiego konia, nad jego ruchowymi możliwościami albo nad ich brakiem. Niewielu weźmie pod uwagę zmęczenie konia, zniechęcenie, rezygnacje, ból, dyskomfort podczas niesienia jeźdźca. Koń szkółkowy ma iść i już. Dlaczego? Bo tak uczą szkółkowi instruktorzy. Skąd jeździecki nowicjusz ma wiedzieć, że potrzebna byłaby refleksja i pochylenie się nad końską dolą i niedolą, skoro nikt ze szkoleniowców tego nie mówi? Skoro nikt nie mówi, że konia może boleć, że koń może być zmęczony, że może być kondycyjnie za słaby na dane ćwiczenie, że może być zbyt spięty, krzywy albo pracuje bez równowagi. Skoro nikt nie tłumaczy, że jazda konna to przede wszystkim praca z koniem nad niwelowaniem tych błędów i niedoskonałości w fizycznej pracy, a nie bierne wożenie tyłka w teren.


Wierzę jednak, że są ośrodki jeździeckie, gdzie właściciele dbają, by szkolenie jeźdźców było pełne zrozumienia i porozumienia. Trudno jednak pogodzić takie podejście do szkolenia z koniecznością zarobkowania i dogodzenia oczekiwaniom jeźdźców. A gdy uczniami są dzieci, to problemem jest jeszcze usatysfakcjonowanie ich rodziców i opiekunów. Jeszcze większy problem mają ambitni instruktorzy, którzy muszą równocześnie dogodzić właścicielom ośrodków jeździeckich, dla których miarą sukcesu są zarobione pieniądze, a nie jakość szkolenia jeźdźców w poszanowaniu dla koni.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...