środa, 3 października 2018

PYTANIE O CHODY DODANE I OBAWA PRZED ODPOWIEDZIĄ


Znalazłam post z pytaniem o chody dodane...sami przeczytajcie:

„Macie może pomysł na lepsze oparcie nogi w galopie ? Niestety zadzieram piętę do góry, szczególnie przy dodaniach w galopie. W kłusie pośrednim ćwiczebnym odchylam się również mocno do tyłu. Może ktoś ma jakieś fajne ćwiczenia na zniwelowanie problemu?”

Zdziwiona faktem, że nie jest to kolejne pytanie o polecany kask, derkę czy kantar albo prośba o pomysły na sesję zdjęciową – zabrałam się za pisanie odpowiedzi. Tak na marginesie – jeżeli ktoś chce porobić sobie zdjęcia z koniem, to idzie i robi. Jest naturalny i cieszy się z bycia na łonie przyrody w miłym towarzystwie i z tego, że wychodzą ładne zdjęcia. Ja znam właśnie takich miłośników fotografowania- nie potrzebują roztrząsania tematu. Ale wracając do przerwanego wątku - mam wrażenie, że 99% jeźdźców już wszystko wie na temat pracy z koniem. Tego, jak go rozumieć i jak w zrozumiały dla niego sposób dawać polecenia - oni nie wiedzą tylko jaki kask jest dobry, która z kolekcji – czaprak, owijki, nauszniki – jest na topie i jak zrobić „dzióbek” do zdjęcia z koniem. Jak już wspomniałam, napisałam więc odpowiedź. Oto ona.

Brak oparcia nogi w strzemieniu i zadzieranie pięty jest efektem nieprawidłowego ułożenia całej nogi. Jest efektem zamykania pachwin, blokowania ruchu stawów kolanowych i skokowych. Kurczysz się „zamykając” pachwiny. „Zamykając” pachwiny podciągasz kolana w górę. Jeżeli trzymasz się siodła kolanami, to taki ruch potęguje ich podciąganie. Za podciągniętymi kolanami idą w górę pięty. Poprawianie dosiadu zacznij od rozluźnienia i „otwarcia” pachwin. „Zwieś” luźno uda. Obniż ułożenie kolan – pozycja podobna do klękania, a nie siedzenia na krześle. Nie utrzymuj równowagi trzymając się i ściskając kolanami i udami siodła. Siedź w siodle głęboko, nie wspinaj się na palce podczas opierania stóp na strzemionach.

Autorka pytania odpowiedziała:

„Olga dziękuję :) Kolanami staram się nie trzymać, w chodach roboczych jest wszystko super a przy dodaniach nie potrafię się rozluźnić. Nie potrafię wysiedzieć szczególnie przy dodaniach w kłusie. Jak się odchylam to wysiedzę każdy kłus ale wygląda to paskudnie... A w galopie właśnie podciągam nogi i tu faktycznie, najprawdopodobniej wina jest w kolanach. Olga masz może jakieś ćwiczenia na ogarnięcie tego ? W teorii niby wiem co i jak a nie potrafię tego przełożyć na trening?

Zachęcona odpowiedzią autorki pytania napisałam kolejną swoją odpowiedź.

Trudno tu mówić o jakichś konkretnych ćwiczeniach tym bardziej, że „swój udział” w Twoich błędach ma Twój wierzchowiec. Za to jego błędy wynikają z niedociągnięć Twojej pracy. Chodzi mi dokładnie o to, że podczas chodów dodanych Twój koń prawdopodobnie za bardzo się rozciąga, usztywnia grzbiet i przeciąża przód. Ty, czując podświadomie jego twardy i sztywny grzbiet, reagujesz też usztywnieniem i kurczeniem ciała. Mając sztywne ciało, nie możesz popracować z koniem nad zniwelowanie jego błędów – i to jest to błędne koło. Mogę podpowiedzieć jak pracować ale to raczej będą ćwiczenia dla Ciebie i konia, przygotowujące do lepszych chodów dodanych a nie ćwiczenia tylko poprawiające Twój dosiad.

Następnych odpowiedzi już nie skopiowałam ale autorka pytania zapewniła mnie, że chętnie poczyta to co mam do powiedzenia, chociaż koń jest dobrze „zrobiony” i nie tylko ona na nim jeździ. Odpisałam, że chętnie podzielę się wiedzą, tylko potrzebuję trochę czasu na napisanie tego, co chciałabym przekazać – i zaczęłam pisać.

Muszę zacząć od wyjaśnienia tego, czym są chody dodane. Wbrew pozorom, to nie są „chody przyspieszane”. Owszem, koń porusza się szybciej do przodu ale dlatego, że zwolnił rytm w jakim stawia kroki tylnymi nogami, za to uwydatnił ten krok i zrobił go bardziej obszernym w przód i w górę. Żebyś zrozumiała o co mi chodzi, to przebiegnij się kawałek truchtem i po jakimś czasie przyśpiesz bieg – to nie jest „bieg dodany”. Wróć do truchtu i po jakimś czasie zacznij biec długimi susami, podnosząc przy tym wysoko kolana. Tak, jakbyś przeskakiwała przez szeroko rozłożone cavaletti. Przy takim kroku stawianym zadnimi nogami, koń biegnie chodem dodanym.

Przy ruchu dodanym powinnaś poczuć, że Twoje biodra podążające za ruchem konia zwalniają ruch, który staje się długim, posuwistym i obszernym. Jednak obszernym nie tylko w przód i w tył. Powinnaś czuć go bardziej w górę i dół. Podobne uczucie osiągnąłby człowiek siedząc na szczycie wysokiej fali - fali wysokiej ale „leniwej”. Płynęłabyś z nią w przód ale wyraźnie unosząc się i opadając. Przy przyspieszającym koniu (nie takim który dodaje), żeby nadążyć za ruchem jego grzbietu, odchylasz się do tyłu, a żeby zostać „przyklejonym” do siodła, przykurczasz pachwiny i nogi.

Jak możesz poćwiczyć z koniem? Po pierwsze - podczas przejścia ze stępa do kłusa namów konia, żeby dwa pierwsze kroki w kłusie zrobił tylko zadnimi nogami. Przez te dwa kroki, przednie kończyny muszą nadal kroczyć w stępie – to ćwiczenie uczy konia angażowania zadu do bardziej energicznej i sprężystej pracy. Uczy zaangażowania jakie jest niezbędne przy chodach dodanych. Zaś jeździec, podczas tego ćwiczenia, uczy się jak namawiać „zad” zwierzęcia do wydajniejszej pracy. Do wykonania ćwiczenia musisz zaangażować swoje ciało, które musi informować zwierzę jak powinno wyregulować tempo. Inaczej mówiąc, musisz przytrzymać dosiadem przód konia po to, żeby przednie kończyny „nie pociągnęły” konia do kłusa. Trzymając przód, namawiasz pukającymi łydkami zadnie kończyny podopiecznego do zakłusowania. Ideałem byłoby, gdybyś równocześnie przy pomocy wodzy, egzekwowała od konia rozluźnianie mięśni szyi i przodu jego ciała. Prosząc konia o przejście do galopu, namawiasz na zrobienie jednej fouli zadnią kończyną zanim „dołączą” nogi przednie.

Po drugie - naucz konia kłusować na granicy przejścia do stępa. Cel ćwiczenia jest taki sam jak przy pierwszym ćwiczeniu. Jadąc kłusem, namawiaj konia dosiadem do przejścia do stępa, a pracując łydkami, namawiaj do podtrzymania tego chodu. Dajesz jakby sprzeczne sygnały – tylko pozornie sprzeczne, bo tak skonfigurowana informacja uczy konia efektywnie pracować zadem. Efektem pracy powinien być bardzo wolny kłus ale lekki i sprężysty. Tak jak w poprzednim ćwiczeniu, zalecana jest równoczesna praca nad rozluźnieniem mięśni konia. W galopie pracujesz na granicy przejścia do kłusa.

Do dodania w danym chodzie namawiaj konia z tempa utrzymanego na granicy chodu niższego. Nie namawiaj jednak do przyspieszenia, tylko do wydłużenia kroku i podniesienia w górę, przy zachowaniu wolnego tempa i rytmu stawianych kroków. Żeby koń zrozumiał o co prosisz, musisz nadal „trzymać” i rozluźniać przód ale zintensyfikować pracę łydkami.
Uzyskany po takiej pracy chód dodany jest dużo łatwiejszy i przyjemniejszy do wysiedzenia. Przy obu pierwszych ćwiczeniach pracuj nad równowagą w dosiadzie i obniżaj ułożenie kolan.

Spróbuj dwa pierwsze ćwiczenia wykonać też jadąc na stojąco. Nie mam jednak na myślę pół – siadu. Mam na myśli stanie z lekko ugiętymi kolanami, jak w przyklęku, z prostym torsem. Musisz jednak tak ułożyć nogi, żeby utrzymanie prostego ciała od bioder w górę, nie generowało napięć mięśni w Twoim ciele. Czyli musisz czuć, że stoisz w strzemionach tak samo swobodnie jak stałabyś na ziemi. Jazda na stojąco i działanie w tej pozycji pomocami jest znakomitym ćwiczeniem na wypracowanie aktywnego dosiadu.

Jak na tak złożony temat, jakim są chody dodane, to opis mój jest bardzo skrótowy. A i tak wyszedł mi „elaborat” – w końcu to miała być tylko odpowiedź w komentarzu. Zadowolona z wyniku swojej pracy wstukałam skopiowany link do pytania i cóż się okazało....post został usunięty. Naszło mnie wówczas kilka refleksji. Po co ludzie pytają, skoro boją się odpowiedzi, które nie są wskazaniem guziczka do naciśnięcia? Guziczka, który wszystko naprawia? Dlaczego boją się odpowiedzi, które niosą odrobinę wiedzy innej niż oni posiadają lub nie posiadają? I to nie chodzi o moją wiedzę i ten konkretny post. Zawsze znikają posty pod którymi pojawiają się odpowiedzi osób zakłucających błogie poczucie „wszystko - wiedzenia” autorów pytań.

Często też zastanawiałam się, dlaczego znani mi jeźdźcy, posiadający dużą jeździecką wiedzę, nie dzielą się nią w miejscach ogólnie dostępnych. Dlaczego nie robią tego dla dobra koni? Zawsze znałam odpowiedź na to pytanie ale chciałam wierzyć, że jednak warto dzielić się swoją wiedzą. Dzielić się nią z tym jednym procentem jeźdźców, którzy nie boją się, iż może się okazać, że jeszcze nie wszystko wiedzą albo, że „źle wiedzą”. Zgadzam się jednak, że dziewięćdziesiąt dziewięć procent niemyślących - wszystkowiedzących, to procent przytłaczający. Ta wielkość zniechęca do jakiejkolwiek aktywności związanej z dzieleniem się wiedzą i doświadczeniem.

Pisownia cytatów oryginalna.

Posty powiązane: Zdobywanie wiedzy

Posty do moich blogów piszę przy wsparciu patronów. Trochę więcej piszę o tym tutaj. Gdyby ktoś miał ochotę dołączyć do grona patronów i mnie wesprzeć to zapraszam i dziękuję.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Bucikomania, wełna z owiec rasy mernos i wilki

Bucikomania, wełna z owiec rasy mernos i wilki
"...Pytanie teraz moje jest takie: ilu ludzi zabili i zranili myśliwi od czasów drugiej wojny światowej? Ile psów i kotów zastrzelili tylko i wyłącznie dla zabawy? Czy pokusił się ktoś o zrobienie takiego zestawienia? Nie znalazłam niczego takiego w necie. Wiem jednak jedno – mieszkam w środku lasu i nie boję się wilków. Boję się myśliwych i ich zbłąkanych kul, często wystrzelonych z broni po spożyciu dużej ilości alkoholu. Boję się mylenia przez myśliwych żubrów, koni i ludzi z dzikami..."